Hejka, dzisiaj dla odmiany postanowilam napisac na poczatku.
Wiec w koncu wrocilam z blogiem.
Troche dlugo to trwalo :o
Wyszedl troche nudny, tak mi sie przynajmniej zdaje.
No nic, zapraszam do czytania, jesli przeczytaliscie prosze zostawcie byle jaki komentarz byloby mi bardzo, bardzo milo.
Kocham Was xx
____________
Kiedy się obudziłem było krótko po trzynastej.
Zayn nadal spal w najlepsze, więc usiadłem cicho na łóżku i nagle
wszystkie wspomnień z wczorajszego wieczora we mnie uderzyły. Zabiłem
człowieka. Człowieka który zranił mojego przyjaciela... Ale nadal był on
człowiekiem. Może miał dzieci, albo żonę. Łzy zebrały się pod moimi
powiekami. Ale opanowałem się kiedy Zayn mruknął coś pod nosem i
odwrócił się na drugi bok. Wziąłem swoje ciuchy ale nie przebierałem
się. Nawet na to nie miałem siły. Zszedłem po cichu na dół, ale wszyscy
nadal spali. Wyszedłem cicho z domu i poszedłem do siebie.
Po
zjedzonym obiedzie i opowiedzeniu mamie jakiś kłamstw poszedłem wziąć
prysznic. Założyłem swoje rzeczy a dresy Zayna dałem mamie która robiła
pranie. Później poszedłem do swojego pokoju zamykając okno i dokładnie
je zasłaniając. Nie miałem teraz ochoty widzieć Zayna. Usiadłem wygodnie
na moim łóżku biorąc laptopa do rąk i zacząłem przeglądać różne portale
społecznościowe. Zobaczyłem link u jednego z moich znajomych więc
kliknąłem na niego. Po jakimś czasie strona się załadowała. Filmik
przedstawiał... palący się magazyn. Dokładnie ten sam w którym wczoraj
byliśmy. Na początku trochę się zdenerwowałem, bałem się że ktoś mógł
nas zobaczyć. Ale później sobie przypomniałem że mieliśmy prawdopodobnie
kradzione auto. Zamknąłem szybko laptopa i położyłem go na podłodze
przykrywając się cały kołdrą.
Niebieskie oczy tego faceta pojawiały się w moim
umyśle za każdym razem kiedy zamykałem oczy. Nawet nie zauważyłem kiedy
kilka łez zaczęło spływać po moim poliku.
- Skarbie! Wychodzę na zakupy z Danielle!
- Dobrze mamo, baw się dobrze! - odpowiedziałem jej i otarłem policzki.
Czułem się jak gówno. Westchnąłem cicho i wybrałem numer Liama. Po kilku
sygnałach odebrał.
- Hej Liam, wyzdrowiałeś już? - zapytałem siadając na łóżku.
- Cześć. Tak, myślę, że w poniedziałek już będę mógł zagrać. Całe
szczęście. Strasznie mi brakowało treningów przez ten tydzień. No i
Ciebie. - zaśmialiśmy się w tym samym czasie.
- Uhum.. Niall?
- Tak Liam?
- Czy Ty się spotykasz z Zaynem? - zapytał a ja przygryzłem wargę. To
było pewne, że albo Louis albo Hazz mu to wygadają. W końcu ze sobą
mieszkają.
- Tak jakby. Liam proszę nie wierz w te wszystkie plotki o nim. Nie
znają go. Próbują mu sami wymyśleć przeszłość. Ci ludzie to debile
którzy nie mają życia. - skończyłem moją przemowę ciężkim oddechem i
zacząłem się bawić kołdrą.
- A Ty go znasz Niall? - słyszałem niepokój w jego głosie. Martwił się.
- Nie.. jeszcze nie. Nie będę go oceniać dopóki go nie poznam. -
westchnąłem cicho. Po domu rozległo się pukanie do drzwi więc wstałem. -
Kończę Li. Ktoś puka.
Odłożyłem telefon na biurko i zszedłem szybko po schodach następnie
otwierając drzwi. Zayn. Nie miałem ochoty go teraz widzieć. Po prostu.
- Mogę wejść? - zapytał niepewnie. Ten chłopak jest strasznie dziwny. W jednej chwili zachowuje się jakby zjadł miskę
pewności siebie na śniadanie, a później jest normalny. Normalny. Nie
wygląda na morderce, ale ja też nie wyglądam a mimo to mam krew na
rękach. Zdałem sobie sprawę że za długo i za dużo myślę i wpuściłem
chłopaka do mieszkania.
- Wszystko u Ciebie okej?
Co miałem mu powiedzieć? Kiwnąłem głową żeby to potwierdzić.
- Wiem że kłamiesz. Nie musisz mnie okłamywać. Wiedziałem że to zły
pomysł żebyś tam jechał Niall.
- Gdyby nie ja ten chuj by Cię pociął. - warknąłem cicho na wspomnienie
zakrwawionego Zayna. Dlaczego się tym wszystkim tak przejmowałem? Czy
Zayn był warty zabicia drugiego człowieka? Przecież w ogóle go nie
znałem. Wiedziałem tylko jak się nazywa. Znałem go niecały tydzień. To
było pojebane. Chciałem uciec.
Poczułem jak jego ramiona zamykają mnie w uścisku. Idealna ucieczka.
Można uzależnić się od kogoś w tak krótkim czasie? Wątpię. Ja po prostu
sam tego chciałem. Chciałem rozwiązać jego zagadkę. On był zagadką.
Wtuliłem się w niego. Poczułem mocniejszy zapach perfum od tych których
ja używam i woń papierosów oraz kawy.
Straciłem grunt pod nogami, Zayn trzymał mnie na rękach i niósł
najwidoczniej do mojego pokoju. Nagle zrobiłem się senny. Poczułem tylko
jak moje plecy stykają się z miękkim materacem.
Kiedy się obudziłem było już całkiem ciemno. Silne ramię obejmowało mnie w pasie, a ciepły nos był wtulony w moje włosy. Zayn.
- Śpisz? - zapytałem cicho nie ruszając się.
Kiedy nie usłyszałem odpowiedzi odwróciłem się w jego
stronę. Miał otworzone oczy które błyszczały przez wpadające światło z
zewnątrz. Uśmiechnął się lekko i włożył rękę pod moją koszulkę
przejeżdżając palcami po moim kręgosłupie. Kiedy jego zimne palce
dotknęły mojej rozpalonej skóry, prąd przeszedł wzdłuż mojego ciała
wysyłając przyjemne dreszcze. Dotknął nosem mojego policzka, a gdy się
odsunął musnął to samo miejsce wargami.
- Zayn...? - zapytałem cicho wtulając się w jego klatkę piersiową.
- Tak?
- Dlaczego taki dla mnie jesteś? - westchnąłem cicho i zacząłem bawić
się jego koszulką.
- Bo jesteś inny. Jesteś wyjątkowy.
Kiwnąłem lekko głową. Nie byłem wyjątkowy. Byłem normalny. Chodziłem do
szkoły jak każdy inny. Miałem przyjaciół. Nie wyróżniałem się niczym.
Czy to było odpowiednie? Leżeć z nim w jednym łóżku? Ludzie mieli rację z
tym, że Zayn jest kryminalistą. Bo był. Tylko nie wiedziałem dlaczego.
Odsunąłem się od niego i usiadłem na łóżku.
- Wszystko okej Niall? - zapytał cicho siadając obok mnie. Tak jasne
Zayn, zastanawiam się kogo by tu zabić następnego.
- Idź już Zayn.. nie przychodź, okej? Potrzebuję czasu.
- Niall.. - zaczął cicho ale postanowiłem mu przerwać zanim się
rozmyślę.
- Idź Zayn. Nie powinniśmy w ogóle wtedy na parkingu zaczynać tej
rozmowy. Mój błąd. Wyjdź. - westchnąłem cicho i wyszedłem z pokoju nie
pozwalając mu dojść do słowa. Akurat kiedy przechodziłem obok drzwi
wejściowych moja mama weszła do środka.
- Jak było na zakupach? - uśmiechnąłem się lekko i
wziąłem od niej torby.
- Było świetnie! - zawołała i odłożyła niechlujnie swoje szpilki, a
następnie pociągneła mnie za sobą do salonu. Zaczęła mi o wszystkim
opowiadać i pokazywać rzeczy które sobie kupiła. Kiedy skończyła
zrobiłem nam szybką kolację i poszedłem do swojego pokoju.
Nie
mogłem spać praktycznie całą noc. Kiedy tylko usypiałem śniła mi się ta
chora sytuacja z piątku. Chciałbym cofnąć czas i nie zaczynać tej
rozmowy z Zaynem. Gdybym tylko wiedział że naprawdę się okaże taki jak
mówią inni nawet bym na niego nie popatrzył. Westchnąłem cicho na to jak
szybko zmieniam zdanie i poszedłem przemyć twarz. Kiedy wyszedłem z
łazienki podszedłem do okna i popatrzyłem czy u Zayna czasem nie pali
się światło. Było ciemno.
Spróbowałem usnąć jeszcze raz aż w końcu się udało.
________
Mam nadzieje ze Wam sie podobalo!:)
W razie pytan piszcie do mnie na twitterze: @MariettaPoland
Kocham Was, xx
Podoba mi się ten rozdział i ogólnie opowiadanie. Zacznę czytać ;) ~@heroineNialler
OdpowiedzUsuń<3
OdpowiedzUsuńSUPER *o* ~ @TiniOffic
OdpowiedzUsuńświetny *-* będziesz mnie informować o nowych rozdziałach? <3 @beliectionerr x
OdpowiedzUsuńTak, tak, tak bardzo świetne :)
OdpowiedzUsuńCzekam na więcej x
@awmywhatever
GENIALNE!
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnego rozdziału xo
@_Dreamerx_
MAM DLA CIEBIE OSTRZEŻENIE KOLEŻANKO.
OdpowiedzUsuńWIEM GDZIE MIESZKASZ. PRZYJADĘ. OPIERDOLE NIEMCÓW Z CAŁEGO ALKOHOLU I NI CHUJA NIE ODDAM JEŻELI ZDECYDUJESZ SIĘ PRZESTAĆ PISAĆ TO OPOWIADANIE.
KOCHAM CIĘ. :* + CZEKAM NA ROZDZIAŁ.