środa, 1 maja 2013

Chapter Four

Tak jak mówił Zayn, około 80 kilometrów za Bradford na poboczu czekał na nas czarny terenowy samochód i jeszcze jakieś auto w którym siedziało trzech chłopaków. Zaparkowaliśmy obok nich, a kilka sekund później przyjechały Danielle i Eleanor. Wysiedliśmy z samochodu, z czerwonego sportowego auta wyszedł chłopak z lekkim zarostem i tatuażem na ramieniu. Przewitał się z Zaynem, a później Danielle i Eleanor. Ja natomiast zostałem z tyłu. Malik wyjął portfel i wręczył mu sporą sumę pieniędzy, po czym ruchem ręki mnie przywołał i ruszyliśmy w stronę naszego nowego samochodu.
- Kto to był? - zapytałem niepewnie i usiadłem na siedzeniu obok kierowcy.
- Josh, stary kumpel. - odpowiedział krótko i odpalił samochód.
- Długo jeszcze? - Eleanor wychyliła głowę do przodu i spojrzała na Zayna. Ten lekko się uśmiechnął i dźgnął ją palcem w policzek.
- Ponad dwie godziny, lepiej nie usypiaj bo później będziesz bardzo zmęczona. - uśmiechnął się do niej i znowu skupił całą swoją uwagę na drodze.
- Długo się znacie? - uśmiechnąłem się lekko i usiadłem wygodniej na skórzanym siedzeniu.
- Znam go od jakiś 10 lat, wtedy mieszkałem jeszcze w Londynie. - spojrzał w moją stronę i lekko się uśmiechnął. - Zajmuję się teraz handlem samochodów i mam u niego zniżkę. - zaśmiał się po czym wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
- Nawet sobie nie myśl że będziesz mi tutaj palić! - Danielle krzyknęła z tyłu, a chwilę później jej dłoń miała bliższe spotkanie z tylną częścią głowy Zayna.
- Zamknji się kobieto bo Cię stąd zaraz wywalę i będziesz biec za samochodem. - warkął Mulat i z powrotem schował papierosy do kieszeni.
- Uważaj żebym Cię nie przywiązała za pasek do samochodu. - pogroziła mu palcem. Zaśmiałem się cicho na ich małą kłótnie, na co oboje zareagowali w tym samym czasie. Spojrzeli na mnie z przymrużonymi oczami.
- Okej nie śmiałem się.
- Hej Dani, spakowałaś bombę? - w cichym aucie usłyszałem szept Eleanor. Na słowo "bomba" zrobiło mi się źle. Peazer uderzyła się z otwartej dłoni w czoło i zaczęła przeklinać.
- Spokojnie Danielle ja wziąłem dwie na wszelki wypadek. - Zayn spojrzał na nią w lusterku i lekko się uśmiechnął, a dziewczyna odetchnęła z ulgą.
- Jakie bomby? - wtrąciłem się w ich rozmowę i spojrzałem na Zayna.
- Musimy być pewni że nie zostawimy tam żadnego śladu po nas. - Eleanor ścisnęła moje ramię i uśmiechnęła pocieszenie.
- Ilu ich tam będzie? - Zayn ponownie przerwał ciszę.
- Sam McGowan i dwójka jego ochroniarzy, jego ludzie są w Londynie, załatwiają coś z Iwanowem. - Danielle pośpiesznie mu odpowiedziała.
- Z kim? - Mulat ściągnął brwi patrząc cały czas na drogę.
- No Iwanow, z Rosji, ten bez oka.
- Ah.. Racja, dawno go nie widziałem.
Tak Niall Ty debilu, sam wpakowałeś się w to gówno.
~**~
 - Niall, wstawaj Ty śpiochu. Mówiłem Ci żebyś nie usypiał. - szarpnąłem delikatnie jego ramię, ale on nadal spał. Dopiero po kilku dalszych sekundach postanowił otworzyć swoje oczy. - W końcu. Mówiłem Ci żebyś nie usypiał.
- Gdzie dziewczyny? - zapytał przyciągając się na czarnym, skórzanym siedzeniu.
- Dan i El poszły wyprostować kości i sprawdzić teren. Trzeba być przygotowanym na wszystko chociaż wątpię żeby ktoś chodził po lesie. - lekko się uśmiechnąłem i wysiadłem z samochodu opierając się o jego maskę, odpaliłem papierosa. Minutę potem poczułem ramię Nialla przy swoim. Dopiero 150 km za Bradford zacząłem żałować że wziąłem go ze sobą. Przecież mogło mu się coś stać, a tego bym nie chciał. - Samochód zaparkowałem jakieś 5-10 minut drogi od magazynów. - dodałem zaciągając się mentolowym papierosem.
- Rozumiem.. Mam później podjechać bliżej magazynu?
- Nie. Masz zostać dokładnie w tym samym miejscu w którym stoisz teraz. - powiedziałem naciskając na każde słowo. Blondyn kiwnął głową i lekko się uśmiechnął w moją stronę. Odgasiłem papierosa i rzuciłem go gdzieś dalej.
- Za ile mniej więcej wrócicie? - zapytał, a ja spojrzałem na zegarek.
- Teraz jest 17:48.. Ruszymy punkt 18.. Myślę że po 19 będzie już po wszystkim. - odpowiedziałem i sprawdziłem jeszcze raz czy pistolety są naładowe oraz czy bomby na pewno są w plecaku, który po chwili zarzuciłem na plecy.                                              
- Teren czysty, ale lepiej będzie podjechać autem, natknęłam się na jedną pułapkę na ścieżce.
                                                                          ~**~
- Niall serio pamiętaj nie ruszaj się z miejsca i nie gaś auta. - przypomniałem mu jeszcze raz na co on ponownie kiwnął głową. - Dziewczyny, gotowe? - spojrzałem na nie, na co obie pozytywnie kiwnęły głową. - Dobra Niall stań tutaj.
Blondyn kiwnął głową i powoli się zatrzymał, dziewczyny wysiadły szybko z samochodu, a ja jeszcze siedziałem w samochodzie i obserwowałem Niallera.
Uśmiechnąłem się do niego i złożyłem krótki pocałunek na jego ustach a później wyskoczyłem z samochodu.
- Aw, Zayn czy Ty pieprzysz tego chłopca? - Danielle na mnie spojrzała i się zaśmiała, a następnie wyjęła pistolet.
- Chociaż raz się zamknij. Nikt tu nikogo nie pieprzy. - warknąłem w jej stronę.
- Jeszcze kotku, jeszcze.
                                                                           ~**~
Stanąłem za Danielle, która właśnie podkładała im bombę, a Eleanor była gotowa do wywalenia drzwi za którymi było słychać głosy facetów. Kiedy Dani dała nam znać, że skończyła majstrować przy bombie, Eleanor rozwaliła drzwi jednym potężnym kopnięciem.
Wbiegłem do środka jako pierwszy i wyciągnąłem broń przed siebie. Kilka metrów ode mnie stało dwóch, łysych mężczyzn. Typowi ochroniarze. Uśmiechnąłem się w ich stronę po czym strzeliłem w jednego z nich, zachwiał się kilka razy, a z ust zaczęła mu lecieć krew. Drugi nawet nie zdążył wyjąć broni, a już leżał obok swojego kolegi.
- Dziewczyny idźcie go szukać do drugiego magazynu ja przeszukam ten. - zwróciłem się w ich stronę, a Eleanor i Danielle pobiegły w stronę drzwi.
 Odetchnąłem z ulgą i podeszłem do martwych ciał żeby się upewnić czy naprawdę są martwe. Były. Zdjąłem plecak i zacząłem podkładać drugą bombę.
Schyliłem się, a kiedy usłyszałem kroki za mną, szybko się uniosłem, ale równie szybko upadłem na ziemię z dużym bólem głowy.
                                                                          ~**~
Zaczynałem się martwić, 25 minut temu widziałem Danielle i El które biegły w stronę innego magazynu. I do tej pory nie wróciły, a co gorsza Zayn został sam. Jedym sprawnym ruchem odpiąłem pasy i zgasiłem silnik. Po prostu czułem, że stało się coś złego. No chyba, że Zayn tak długo tańczył nad trupami.
Kiedy byłem już w środku próbowałem być tak cicho jak to tylko możliwe. Nie żebym był jakimś profesjonalistą, ale wyjąłem broń i szedłem blisko ściany. Tak jak to robią w filmach. Jedne drzwi były otwarte i padało zza nich słabe pomarańczowe światło. Cicho przy nich przystanąłem i przełknąłem śline. Zaryzykowałem odstrzeleniem głowy i zajrzałem do jednego z wielu pokoi. Miałem ochotę krzyczeć kiedy zobaczyłem związanego mulata i nachylającego się nad nim facetem który miał w ręce zakrwawiony nóż. Naprawdę się wkurwiłem i miałem ochotę rozpierdolić tego gościa. Dlatego też dużo nie myślałem i pod wpływem mojego kopnięcia drzwi wyleciały z zawiasów, a ten facet się odwrócił. Spojrzałem na jego twarz która wydawała mi się cholernie znajoma. Ten uśmiech i te niebieskie oczy kogoś mi przypominały. On też mnie obserwował i chyba też był zdziwiony.
 Ale kiedy zobaczyłem Zayna który leżał w kałuży krwi po prostu strzeliłem. Po prostu, jasne. Zauważyłem jak nóż wypada mu z ręki a jego ciało bezsilnie opada na ziemię. Mój pistolet upadł w tej samej chwili co jego ciało. Nawet Mulat otworzył szeroko oczy kiedy usłyszał strzał. Podbiegłem do Zayna i klęknąłem obok niego, kładąc jego głowę na moich kolanach.
- Zayn słyszysz mnie? - zapytałem gładząc jego włosy, to nic że z jego skroni sączyła się krew, a ja miałem ją na dłoniach.
- Niall... - westchnął cicho i spojrzał na mnie - mówiłem ci żebyś nie wysiadał z tego jebanego auta.
- Lepiej już nie gadaj.
Po tym siedziałem z nim dopóki nie pojawiły się dziewczyny. Zayn już nawet wstał i zaczął mi urządzać wykłady. Nie przestawał nawet kiedy siedzieliśmy w aucie. W Bradford byliśmy około drugiej nad ranem. Ja się upierałem żeby zawieść go do szpitala ale szybko wybili mi ten pomysł z głowy i zadzwonili po jakiegoś przyjaciela Eleanor który akurat jest lekarzem i szybko opatrzył Zayna. Był trochę bardzo poobijany. Ten psychol pociął go po brzuchu oraz rękach ale rany nie były głębokie. Co nie zmienia faktu że i tak będą blizny. Około czwartej miałem zamiar się zbierać do domu ale cichy głos Zayna mnie zatrzymał.
- Idziesz?
- Tak, pójdę już. - odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem. Chciałem uciec i zamknąć się w swoim pokoju i ryczeć przez to gówno w które sam się wplątałem.
- Możesz zostać tutaj..
- Zayn popatrzył na mnie tak dziwnie, że wszystko w moim wnętrzu się przekręciło, a w brzuchu rozlała się fala gorąca. Przełknąłem ciężko ślinę i podszedłem do niego kładąc rękę na jego plecach.
- Dobrze więc chodź już spać. - uśmiechnąłem się i poszliśmy do jego pokoju, gdzie Mulat dał mi jego rzeczy do spania i oboje się położyliśmy spać.


-------------
O Boze, hej.
W koncu dodalam nowy rozdzial, hihi :D
Troche mi smutno bylo, bo pod tamtym rozdzialem byl tylko jeden komentarz ._.
Ale co tam..
So, zapraszam do komentowania :D
Pytania do bohaterow: Ziall
Moj twitter: @MariettaPoland
JESLI CHCECIE ZEBY WAS INFORMOWAC NICK PROSZE ZOSTAWIC W KOMENTARZU :)