Hejka, dzisiaj dla odmiany postanowilam napisac na poczatku.
Wiec w koncu wrocilam z blogiem.
Troche dlugo to trwalo :o
Wyszedl troche nudny, tak mi sie przynajmniej zdaje.
No nic, zapraszam do czytania, jesli przeczytaliscie prosze zostawcie byle jaki komentarz byloby mi bardzo, bardzo milo.
Kocham Was xx
____________
Kiedy się obudziłem było krótko po trzynastej.
Zayn nadal spal w najlepsze, więc usiadłem cicho na łóżku i nagle
wszystkie wspomnień z wczorajszego wieczora we mnie uderzyły. Zabiłem
człowieka. Człowieka który zranił mojego przyjaciela... Ale nadal był on
człowiekiem. Może miał dzieci, albo żonę. Łzy zebrały się pod moimi
powiekami. Ale opanowałem się kiedy Zayn mruknął coś pod nosem i
odwrócił się na drugi bok. Wziąłem swoje ciuchy ale nie przebierałem
się. Nawet na to nie miałem siły. Zszedłem po cichu na dół, ale wszyscy
nadal spali. Wyszedłem cicho z domu i poszedłem do siebie.
Po
zjedzonym obiedzie i opowiedzeniu mamie jakiś kłamstw poszedłem wziąć
prysznic. Założyłem swoje rzeczy a dresy Zayna dałem mamie która robiła
pranie. Później poszedłem do swojego pokoju zamykając okno i dokładnie
je zasłaniając. Nie miałem teraz ochoty widzieć Zayna. Usiadłem wygodnie
na moim łóżku biorąc laptopa do rąk i zacząłem przeglądać różne portale
społecznościowe. Zobaczyłem link u jednego z moich znajomych więc
kliknąłem na niego. Po jakimś czasie strona się załadowała. Filmik
przedstawiał... palący się magazyn. Dokładnie ten sam w którym wczoraj
byliśmy. Na początku trochę się zdenerwowałem, bałem się że ktoś mógł
nas zobaczyć. Ale później sobie przypomniałem że mieliśmy prawdopodobnie
kradzione auto. Zamknąłem szybko laptopa i położyłem go na podłodze
przykrywając się cały kołdrą.
Niebieskie oczy tego faceta pojawiały się w moim
umyśle za każdym razem kiedy zamykałem oczy. Nawet nie zauważyłem kiedy
kilka łez zaczęło spływać po moim poliku.
- Skarbie! Wychodzę na zakupy z Danielle!
- Dobrze mamo, baw się dobrze! - odpowiedziałem jej i otarłem policzki.
Czułem się jak gówno. Westchnąłem cicho i wybrałem numer Liama. Po kilku
sygnałach odebrał.
- Hej Liam, wyzdrowiałeś już? - zapytałem siadając na łóżku.
- Cześć. Tak, myślę, że w poniedziałek już będę mógł zagrać. Całe
szczęście. Strasznie mi brakowało treningów przez ten tydzień. No i
Ciebie. - zaśmialiśmy się w tym samym czasie.
- Uhum.. Niall?
- Tak Liam?
- Czy Ty się spotykasz z Zaynem? - zapytał a ja przygryzłem wargę. To
było pewne, że albo Louis albo Hazz mu to wygadają. W końcu ze sobą
mieszkają.
- Tak jakby. Liam proszę nie wierz w te wszystkie plotki o nim. Nie
znają go. Próbują mu sami wymyśleć przeszłość. Ci ludzie to debile
którzy nie mają życia. - skończyłem moją przemowę ciężkim oddechem i
zacząłem się bawić kołdrą.
- A Ty go znasz Niall? - słyszałem niepokój w jego głosie. Martwił się.
- Nie.. jeszcze nie. Nie będę go oceniać dopóki go nie poznam. -
westchnąłem cicho. Po domu rozległo się pukanie do drzwi więc wstałem. -
Kończę Li. Ktoś puka.
Odłożyłem telefon na biurko i zszedłem szybko po schodach następnie
otwierając drzwi. Zayn. Nie miałem ochoty go teraz widzieć. Po prostu.
- Mogę wejść? - zapytał niepewnie. Ten chłopak jest strasznie dziwny. W jednej chwili zachowuje się jakby zjadł miskę
pewności siebie na śniadanie, a później jest normalny. Normalny. Nie
wygląda na morderce, ale ja też nie wyglądam a mimo to mam krew na
rękach. Zdałem sobie sprawę że za długo i za dużo myślę i wpuściłem
chłopaka do mieszkania.
- Wszystko u Ciebie okej?
Co miałem mu powiedzieć? Kiwnąłem głową żeby to potwierdzić.
- Wiem że kłamiesz. Nie musisz mnie okłamywać. Wiedziałem że to zły
pomysł żebyś tam jechał Niall.
- Gdyby nie ja ten chuj by Cię pociął. - warknąłem cicho na wspomnienie
zakrwawionego Zayna. Dlaczego się tym wszystkim tak przejmowałem? Czy
Zayn był warty zabicia drugiego człowieka? Przecież w ogóle go nie
znałem. Wiedziałem tylko jak się nazywa. Znałem go niecały tydzień. To
było pojebane. Chciałem uciec.
Poczułem jak jego ramiona zamykają mnie w uścisku. Idealna ucieczka.
Można uzależnić się od kogoś w tak krótkim czasie? Wątpię. Ja po prostu
sam tego chciałem. Chciałem rozwiązać jego zagadkę. On był zagadką.
Wtuliłem się w niego. Poczułem mocniejszy zapach perfum od tych których
ja używam i woń papierosów oraz kawy.
Straciłem grunt pod nogami, Zayn trzymał mnie na rękach i niósł
najwidoczniej do mojego pokoju. Nagle zrobiłem się senny. Poczułem tylko
jak moje plecy stykają się z miękkim materacem.
Kiedy się obudziłem było już całkiem ciemno. Silne ramię obejmowało mnie w pasie, a ciepły nos był wtulony w moje włosy. Zayn.
- Śpisz? - zapytałem cicho nie ruszając się.
Kiedy nie usłyszałem odpowiedzi odwróciłem się w jego
stronę. Miał otworzone oczy które błyszczały przez wpadające światło z
zewnątrz. Uśmiechnął się lekko i włożył rękę pod moją koszulkę
przejeżdżając palcami po moim kręgosłupie. Kiedy jego zimne palce
dotknęły mojej rozpalonej skóry, prąd przeszedł wzdłuż mojego ciała
wysyłając przyjemne dreszcze. Dotknął nosem mojego policzka, a gdy się
odsunął musnął to samo miejsce wargami.
- Zayn...? - zapytałem cicho wtulając się w jego klatkę piersiową.
- Tak?
- Dlaczego taki dla mnie jesteś? - westchnąłem cicho i zacząłem bawić
się jego koszulką.
- Bo jesteś inny. Jesteś wyjątkowy.
Kiwnąłem lekko głową. Nie byłem wyjątkowy. Byłem normalny. Chodziłem do
szkoły jak każdy inny. Miałem przyjaciół. Nie wyróżniałem się niczym.
Czy to było odpowiednie? Leżeć z nim w jednym łóżku? Ludzie mieli rację z
tym, że Zayn jest kryminalistą. Bo był. Tylko nie wiedziałem dlaczego.
Odsunąłem się od niego i usiadłem na łóżku.
- Wszystko okej Niall? - zapytał cicho siadając obok mnie. Tak jasne
Zayn, zastanawiam się kogo by tu zabić następnego.
- Idź już Zayn.. nie przychodź, okej? Potrzebuję czasu.
- Niall.. - zaczął cicho ale postanowiłem mu przerwać zanim się
rozmyślę.
- Idź Zayn. Nie powinniśmy w ogóle wtedy na parkingu zaczynać tej
rozmowy. Mój błąd. Wyjdź. - westchnąłem cicho i wyszedłem z pokoju nie
pozwalając mu dojść do słowa. Akurat kiedy przechodziłem obok drzwi
wejściowych moja mama weszła do środka.
- Jak było na zakupach? - uśmiechnąłem się lekko i
wziąłem od niej torby.
- Było świetnie! - zawołała i odłożyła niechlujnie swoje szpilki, a
następnie pociągneła mnie za sobą do salonu. Zaczęła mi o wszystkim
opowiadać i pokazywać rzeczy które sobie kupiła. Kiedy skończyła
zrobiłem nam szybką kolację i poszedłem do swojego pokoju.
Nie
mogłem spać praktycznie całą noc. Kiedy tylko usypiałem śniła mi się ta
chora sytuacja z piątku. Chciałbym cofnąć czas i nie zaczynać tej
rozmowy z Zaynem. Gdybym tylko wiedział że naprawdę się okaże taki jak
mówią inni nawet bym na niego nie popatrzył. Westchnąłem cicho na to jak
szybko zmieniam zdanie i poszedłem przemyć twarz. Kiedy wyszedłem z
łazienki podszedłem do okna i popatrzyłem czy u Zayna czasem nie pali
się światło. Było ciemno.
Spróbowałem usnąć jeszcze raz aż w końcu się udało.
________
Mam nadzieje ze Wam sie podobalo!:)
W razie pytan piszcie do mnie na twitterze: @MariettaPoland
Kocham Was, xx
niedziela, 6 października 2013
środa, 1 maja 2013
Chapter Four
Tak jak mówił Zayn, około 80 kilometrów za Bradford na poboczu czekał na
nas czarny terenowy samochód i jeszcze jakieś auto w którym siedziało
trzech chłopaków. Zaparkowaliśmy obok nich, a kilka sekund później
przyjechały Danielle i Eleanor. Wysiedliśmy z samochodu, z czerwonego
sportowego auta wyszedł chłopak z lekkim zarostem i tatuażem na
ramieniu. Przewitał się z Zaynem, a później Danielle i Eleanor. Ja
natomiast zostałem z tyłu. Malik wyjął portfel i wręczył mu sporą sumę
pieniędzy, po czym ruchem ręki mnie przywołał i ruszyliśmy w stronę
naszego nowego samochodu.
- Kto to był? - zapytałem niepewnie i usiadłem na siedzeniu obok kierowcy.
- Josh, stary kumpel. - odpowiedział krótko i odpalił samochód.
- Długo jeszcze? - Eleanor wychyliła głowę do przodu i spojrzała na Zayna. Ten lekko się uśmiechnął i dźgnął ją palcem w policzek.
- Ponad dwie godziny, lepiej nie usypiaj bo później będziesz bardzo zmęczona. - uśmiechnął się do niej i znowu skupił całą swoją uwagę na drodze.
- Długo się znacie? - uśmiechnąłem się lekko i usiadłem wygodniej na skórzanym siedzeniu.
- Znam go od jakiś 10 lat, wtedy mieszkałem jeszcze w Londynie. - spojrzał w moją stronę i lekko się uśmiechnął. - Zajmuję się teraz handlem samochodów i mam u niego zniżkę. - zaśmiał się po czym wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
- Nawet sobie nie myśl że będziesz mi tutaj palić! - Danielle krzyknęła z tyłu, a chwilę później jej dłoń miała bliższe spotkanie z tylną częścią głowy Zayna.
- Zamknji się kobieto bo Cię stąd zaraz wywalę i będziesz biec za samochodem. - warkął Mulat i z powrotem schował papierosy do kieszeni.
- Uważaj żebym Cię nie przywiązała za pasek do samochodu. - pogroziła mu palcem. Zaśmiałem się cicho na ich małą kłótnie, na co oboje zareagowali w tym samym czasie. Spojrzeli na mnie z przymrużonymi oczami.
- Okej nie śmiałem się.
- Hej Dani, spakowałaś bombę? - w cichym aucie usłyszałem szept Eleanor. Na słowo "bomba" zrobiło mi się źle. Peazer uderzyła się z otwartej dłoni w czoło i zaczęła przeklinać.
- Spokojnie Danielle ja wziąłem dwie na wszelki wypadek. - Zayn spojrzał na nią w lusterku i lekko się uśmiechnął, a dziewczyna odetchnęła z ulgą.
- Jakie bomby? - wtrąciłem się w ich rozmowę i spojrzałem na Zayna.
- Musimy być pewni że nie zostawimy tam żadnego śladu po nas. - Eleanor ścisnęła moje ramię i uśmiechnęła pocieszenie.
- Ilu ich tam będzie? - Zayn ponownie przerwał ciszę.
- Sam McGowan i dwójka jego ochroniarzy, jego ludzie są w Londynie, załatwiają coś z Iwanowem. - Danielle pośpiesznie mu odpowiedziała.
- Z kim? - Mulat ściągnął brwi patrząc cały czas na drogę.
- No Iwanow, z Rosji, ten bez oka.
- Ah.. Racja, dawno go nie widziałem.
Tak Niall Ty debilu, sam wpakowałeś się w to gówno.
- Gdzie dziewczyny? - zapytał przyciągając się na czarnym, skórzanym siedzeniu.
- Dan i El poszły wyprostować kości i sprawdzić teren. Trzeba być przygotowanym na wszystko chociaż wątpię żeby ktoś chodził po lesie. - lekko się uśmiechnąłem i wysiadłem z samochodu opierając się o jego maskę, odpaliłem papierosa. Minutę potem poczułem ramię Nialla przy swoim. Dopiero 150 km za Bradford zacząłem żałować że wziąłem go ze sobą. Przecież mogło mu się coś stać, a tego bym nie chciał. - Samochód zaparkowałem jakieś 5-10 minut drogi od magazynów. - dodałem zaciągając się mentolowym papierosem.
- Rozumiem.. Mam później podjechać bliżej magazynu?
- Nie. Masz zostać dokładnie w tym samym miejscu w którym stoisz teraz. - powiedziałem naciskając na każde słowo. Blondyn kiwnął głową i lekko się uśmiechnął w moją stronę. Odgasiłem papierosa i rzuciłem go gdzieś dalej.
- Za ile mniej więcej wrócicie? - zapytał, a ja spojrzałem na zegarek.
- Teraz jest 17:48.. Ruszymy punkt 18.. Myślę że po 19 będzie już po wszystkim. - odpowiedziałem i sprawdziłem jeszcze raz czy pistolety są naładowe oraz czy bomby na pewno są w plecaku, który po chwili zarzuciłem na plecy.
- Teren czysty, ale lepiej będzie podjechać autem, natknęłam się na jedną pułapkę na ścieżce.
~**~
- Niall serio pamiętaj nie ruszaj się z miejsca i nie gaś auta. - przypomniałem mu jeszcze raz na co on ponownie kiwnął głową. - Dziewczyny, gotowe? - spojrzałem na nie, na co obie pozytywnie kiwnęły głową. - Dobra Niall stań tutaj.
Blondyn kiwnął głową i powoli się zatrzymał, dziewczyny wysiadły szybko z samochodu, a ja jeszcze siedziałem w samochodzie i obserwowałem Niallera.
Uśmiechnąłem się do niego i złożyłem krótki pocałunek na jego ustach a później wyskoczyłem z samochodu.
- Aw, Zayn czy Ty pieprzysz tego chłopca? - Danielle na mnie spojrzała i się zaśmiała, a następnie wyjęła pistolet.
- Chociaż raz się zamknij. Nikt tu nikogo nie pieprzy. - warknąłem w jej stronę.
- Jeszcze kotku, jeszcze.
~**~
Stanąłem za Danielle, która właśnie podkładała im bombę, a Eleanor była gotowa do wywalenia drzwi za którymi było słychać głosy facetów. Kiedy Dani dała nam znać, że skończyła majstrować przy bombie, Eleanor rozwaliła drzwi jednym potężnym kopnięciem.
Wbiegłem do środka jako pierwszy i wyciągnąłem broń przed siebie. Kilka metrów ode mnie stało dwóch, łysych mężczyzn. Typowi ochroniarze. Uśmiechnąłem się w ich stronę po czym strzeliłem w jednego z nich, zachwiał się kilka razy, a z ust zaczęła mu lecieć krew. Drugi nawet nie zdążył wyjąć broni, a już leżał obok swojego kolegi.
- Dziewczyny idźcie go szukać do drugiego magazynu ja przeszukam ten. - zwróciłem się w ich stronę, a Eleanor i Danielle pobiegły w stronę drzwi.
Odetchnąłem z ulgą i podeszłem do martwych ciał żeby się upewnić czy naprawdę są martwe. Były. Zdjąłem plecak i zacząłem podkładać drugą bombę.
Schyliłem się, a kiedy usłyszałem kroki za mną, szybko się uniosłem, ale równie szybko upadłem na ziemię z dużym bólem głowy.
~**~
Zaczynałem się martwić, 25 minut temu widziałem Danielle i El które biegły w stronę innego magazynu. I do tej pory nie wróciły, a co gorsza Zayn został sam. Jedym sprawnym ruchem odpiąłem pasy i zgasiłem silnik. Po prostu czułem, że stało się coś złego. No chyba, że Zayn tak długo tańczył nad trupami.
Kiedy byłem już w środku próbowałem być tak cicho jak to tylko możliwe. Nie żebym był jakimś profesjonalistą, ale wyjąłem broń i szedłem blisko ściany. Tak jak to robią w filmach. Jedne drzwi były otwarte i padało zza nich słabe pomarańczowe światło. Cicho przy nich przystanąłem i przełknąłem śline. Zaryzykowałem odstrzeleniem głowy i zajrzałem do jednego z wielu pokoi. Miałem ochotę krzyczeć kiedy zobaczyłem związanego mulata i nachylającego się nad nim facetem który miał w ręce zakrwawiony nóż. Naprawdę się wkurwiłem i miałem ochotę rozpierdolić tego gościa. Dlatego też dużo nie myślałem i pod wpływem mojego kopnięcia drzwi wyleciały z zawiasów, a ten facet się odwrócił. Spojrzałem na jego twarz która wydawała mi się cholernie znajoma. Ten uśmiech i te niebieskie oczy kogoś mi przypominały. On też mnie obserwował i chyba też był zdziwiony.
Ale kiedy zobaczyłem Zayna który leżał w kałuży krwi po prostu strzeliłem. Po prostu, jasne. Zauważyłem jak nóż wypada mu z ręki a jego ciało bezsilnie opada na ziemię. Mój pistolet upadł w tej samej chwili co jego ciało. Nawet Mulat otworzył szeroko oczy kiedy usłyszał strzał. Podbiegłem do Zayna i klęknąłem obok niego, kładąc jego głowę na moich kolanach.
- Zayn słyszysz mnie? - zapytałem gładząc jego włosy, to nic że z jego skroni sączyła się krew, a ja miałem ją na dłoniach.
- Niall... - westchnął cicho i spojrzał na mnie - mówiłem ci żebyś nie wysiadał z tego jebanego auta.
- Lepiej już nie gadaj.
Po tym siedziałem z nim dopóki nie pojawiły się dziewczyny. Zayn już nawet wstał i zaczął mi urządzać wykłady. Nie przestawał nawet kiedy siedzieliśmy w aucie. W Bradford byliśmy około drugiej nad ranem. Ja się upierałem żeby zawieść go do szpitala ale szybko wybili mi ten pomysł z głowy i zadzwonili po jakiegoś przyjaciela Eleanor który akurat jest lekarzem i szybko opatrzył Zayna. Był trochę bardzo poobijany. Ten psychol pociął go po brzuchu oraz rękach ale rany nie były głębokie. Co nie zmienia faktu że i tak będą blizny. Około czwartej miałem zamiar się zbierać do domu ale cichy głos Zayna mnie zatrzymał.
- Idziesz?
- Tak, pójdę już. - odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem. Chciałem uciec i zamknąć się w swoim pokoju i ryczeć przez to gówno w które sam się wplątałem.
- Możesz zostać tutaj..
- Zayn popatrzył na mnie tak dziwnie, że wszystko w moim wnętrzu się przekręciło, a w brzuchu rozlała się fala gorąca. Przełknąłem ciężko ślinę i podszedłem do niego kładąc rękę na jego plecach.
- Dobrze więc chodź już spać. - uśmiechnąłem się i poszliśmy do jego pokoju, gdzie Mulat dał mi jego rzeczy do spania i oboje się położyliśmy spać.
-------------
O Boze, hej.
W koncu dodalam nowy rozdzial, hihi :D
Troche mi smutno bylo, bo pod tamtym rozdzialem byl tylko jeden komentarz ._.
Ale co tam..
So, zapraszam do komentowania :D
Pytania do bohaterow: Ziall
Moj twitter: @MariettaPoland
JESLI CHCECIE ZEBY WAS INFORMOWAC NICK PROSZE ZOSTAWIC W KOMENTARZU :)
- Kto to był? - zapytałem niepewnie i usiadłem na siedzeniu obok kierowcy.
- Josh, stary kumpel. - odpowiedział krótko i odpalił samochód.
- Długo jeszcze? - Eleanor wychyliła głowę do przodu i spojrzała na Zayna. Ten lekko się uśmiechnął i dźgnął ją palcem w policzek.
- Ponad dwie godziny, lepiej nie usypiaj bo później będziesz bardzo zmęczona. - uśmiechnął się do niej i znowu skupił całą swoją uwagę na drodze.
- Długo się znacie? - uśmiechnąłem się lekko i usiadłem wygodniej na skórzanym siedzeniu.
- Znam go od jakiś 10 lat, wtedy mieszkałem jeszcze w Londynie. - spojrzał w moją stronę i lekko się uśmiechnął. - Zajmuję się teraz handlem samochodów i mam u niego zniżkę. - zaśmiał się po czym wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
- Nawet sobie nie myśl że będziesz mi tutaj palić! - Danielle krzyknęła z tyłu, a chwilę później jej dłoń miała bliższe spotkanie z tylną częścią głowy Zayna.
- Zamknji się kobieto bo Cię stąd zaraz wywalę i będziesz biec za samochodem. - warkął Mulat i z powrotem schował papierosy do kieszeni.
- Uważaj żebym Cię nie przywiązała za pasek do samochodu. - pogroziła mu palcem. Zaśmiałem się cicho na ich małą kłótnie, na co oboje zareagowali w tym samym czasie. Spojrzeli na mnie z przymrużonymi oczami.
- Okej nie śmiałem się.
- Hej Dani, spakowałaś bombę? - w cichym aucie usłyszałem szept Eleanor. Na słowo "bomba" zrobiło mi się źle. Peazer uderzyła się z otwartej dłoni w czoło i zaczęła przeklinać.
- Spokojnie Danielle ja wziąłem dwie na wszelki wypadek. - Zayn spojrzał na nią w lusterku i lekko się uśmiechnął, a dziewczyna odetchnęła z ulgą.
- Jakie bomby? - wtrąciłem się w ich rozmowę i spojrzałem na Zayna.
- Musimy być pewni że nie zostawimy tam żadnego śladu po nas. - Eleanor ścisnęła moje ramię i uśmiechnęła pocieszenie.
- Ilu ich tam będzie? - Zayn ponownie przerwał ciszę.
- Sam McGowan i dwójka jego ochroniarzy, jego ludzie są w Londynie, załatwiają coś z Iwanowem. - Danielle pośpiesznie mu odpowiedziała.
- Z kim? - Mulat ściągnął brwi patrząc cały czas na drogę.
- No Iwanow, z Rosji, ten bez oka.
- Ah.. Racja, dawno go nie widziałem.
Tak Niall Ty debilu, sam wpakowałeś się w to gówno.
~**~
- Niall, wstawaj Ty śpiochu. Mówiłem Ci żebyś nie usypiał. -
szarpnąłem delikatnie jego ramię, ale on nadal spał. Dopiero po kilku
dalszych sekundach postanowił otworzyć swoje oczy. - W końcu. Mówiłem Ci
żebyś nie usypiał. - Gdzie dziewczyny? - zapytał przyciągając się na czarnym, skórzanym siedzeniu.
- Dan i El poszły wyprostować kości i sprawdzić teren. Trzeba być przygotowanym na wszystko chociaż wątpię żeby ktoś chodził po lesie. - lekko się uśmiechnąłem i wysiadłem z samochodu opierając się o jego maskę, odpaliłem papierosa. Minutę potem poczułem ramię Nialla przy swoim. Dopiero 150 km za Bradford zacząłem żałować że wziąłem go ze sobą. Przecież mogło mu się coś stać, a tego bym nie chciał. - Samochód zaparkowałem jakieś 5-10 minut drogi od magazynów. - dodałem zaciągając się mentolowym papierosem.
- Rozumiem.. Mam później podjechać bliżej magazynu?
- Nie. Masz zostać dokładnie w tym samym miejscu w którym stoisz teraz. - powiedziałem naciskając na każde słowo. Blondyn kiwnął głową i lekko się uśmiechnął w moją stronę. Odgasiłem papierosa i rzuciłem go gdzieś dalej.
- Za ile mniej więcej wrócicie? - zapytał, a ja spojrzałem na zegarek.
- Teraz jest 17:48.. Ruszymy punkt 18.. Myślę że po 19 będzie już po wszystkim. - odpowiedziałem i sprawdziłem jeszcze raz czy pistolety są naładowe oraz czy bomby na pewno są w plecaku, który po chwili zarzuciłem na plecy.
- Teren czysty, ale lepiej będzie podjechać autem, natknęłam się na jedną pułapkę na ścieżce.
~**~
- Niall serio pamiętaj nie ruszaj się z miejsca i nie gaś auta. - przypomniałem mu jeszcze raz na co on ponownie kiwnął głową. - Dziewczyny, gotowe? - spojrzałem na nie, na co obie pozytywnie kiwnęły głową. - Dobra Niall stań tutaj.
Blondyn kiwnął głową i powoli się zatrzymał, dziewczyny wysiadły szybko z samochodu, a ja jeszcze siedziałem w samochodzie i obserwowałem Niallera.
Uśmiechnąłem się do niego i złożyłem krótki pocałunek na jego ustach a później wyskoczyłem z samochodu.
- Aw, Zayn czy Ty pieprzysz tego chłopca? - Danielle na mnie spojrzała i się zaśmiała, a następnie wyjęła pistolet.
- Chociaż raz się zamknij. Nikt tu nikogo nie pieprzy. - warknąłem w jej stronę.
- Jeszcze kotku, jeszcze.
~**~
Stanąłem za Danielle, która właśnie podkładała im bombę, a Eleanor była gotowa do wywalenia drzwi za którymi było słychać głosy facetów. Kiedy Dani dała nam znać, że skończyła majstrować przy bombie, Eleanor rozwaliła drzwi jednym potężnym kopnięciem.
Wbiegłem do środka jako pierwszy i wyciągnąłem broń przed siebie. Kilka metrów ode mnie stało dwóch, łysych mężczyzn. Typowi ochroniarze. Uśmiechnąłem się w ich stronę po czym strzeliłem w jednego z nich, zachwiał się kilka razy, a z ust zaczęła mu lecieć krew. Drugi nawet nie zdążył wyjąć broni, a już leżał obok swojego kolegi.
- Dziewczyny idźcie go szukać do drugiego magazynu ja przeszukam ten. - zwróciłem się w ich stronę, a Eleanor i Danielle pobiegły w stronę drzwi.
Odetchnąłem z ulgą i podeszłem do martwych ciał żeby się upewnić czy naprawdę są martwe. Były. Zdjąłem plecak i zacząłem podkładać drugą bombę.
Schyliłem się, a kiedy usłyszałem kroki za mną, szybko się uniosłem, ale równie szybko upadłem na ziemię z dużym bólem głowy.
~**~
Zaczynałem się martwić, 25 minut temu widziałem Danielle i El które biegły w stronę innego magazynu. I do tej pory nie wróciły, a co gorsza Zayn został sam. Jedym sprawnym ruchem odpiąłem pasy i zgasiłem silnik. Po prostu czułem, że stało się coś złego. No chyba, że Zayn tak długo tańczył nad trupami.
Kiedy byłem już w środku próbowałem być tak cicho jak to tylko możliwe. Nie żebym był jakimś profesjonalistą, ale wyjąłem broń i szedłem blisko ściany. Tak jak to robią w filmach. Jedne drzwi były otwarte i padało zza nich słabe pomarańczowe światło. Cicho przy nich przystanąłem i przełknąłem śline. Zaryzykowałem odstrzeleniem głowy i zajrzałem do jednego z wielu pokoi. Miałem ochotę krzyczeć kiedy zobaczyłem związanego mulata i nachylającego się nad nim facetem który miał w ręce zakrwawiony nóż. Naprawdę się wkurwiłem i miałem ochotę rozpierdolić tego gościa. Dlatego też dużo nie myślałem i pod wpływem mojego kopnięcia drzwi wyleciały z zawiasów, a ten facet się odwrócił. Spojrzałem na jego twarz która wydawała mi się cholernie znajoma. Ten uśmiech i te niebieskie oczy kogoś mi przypominały. On też mnie obserwował i chyba też był zdziwiony.
Ale kiedy zobaczyłem Zayna który leżał w kałuży krwi po prostu strzeliłem. Po prostu, jasne. Zauważyłem jak nóż wypada mu z ręki a jego ciało bezsilnie opada na ziemię. Mój pistolet upadł w tej samej chwili co jego ciało. Nawet Mulat otworzył szeroko oczy kiedy usłyszał strzał. Podbiegłem do Zayna i klęknąłem obok niego, kładąc jego głowę na moich kolanach.
- Zayn słyszysz mnie? - zapytałem gładząc jego włosy, to nic że z jego skroni sączyła się krew, a ja miałem ją na dłoniach.
- Niall... - westchnął cicho i spojrzał na mnie - mówiłem ci żebyś nie wysiadał z tego jebanego auta.
- Lepiej już nie gadaj.
Po tym siedziałem z nim dopóki nie pojawiły się dziewczyny. Zayn już nawet wstał i zaczął mi urządzać wykłady. Nie przestawał nawet kiedy siedzieliśmy w aucie. W Bradford byliśmy około drugiej nad ranem. Ja się upierałem żeby zawieść go do szpitala ale szybko wybili mi ten pomysł z głowy i zadzwonili po jakiegoś przyjaciela Eleanor który akurat jest lekarzem i szybko opatrzył Zayna. Był trochę bardzo poobijany. Ten psychol pociął go po brzuchu oraz rękach ale rany nie były głębokie. Co nie zmienia faktu że i tak będą blizny. Około czwartej miałem zamiar się zbierać do domu ale cichy głos Zayna mnie zatrzymał.
- Idziesz?
- Tak, pójdę już. - odpowiedziałem i lekko się uśmiechnąłem. Chciałem uciec i zamknąć się w swoim pokoju i ryczeć przez to gówno w które sam się wplątałem.
- Możesz zostać tutaj..
- Zayn popatrzył na mnie tak dziwnie, że wszystko w moim wnętrzu się przekręciło, a w brzuchu rozlała się fala gorąca. Przełknąłem ciężko ślinę i podszedłem do niego kładąc rękę na jego plecach.
- Dobrze więc chodź już spać. - uśmiechnąłem się i poszliśmy do jego pokoju, gdzie Mulat dał mi jego rzeczy do spania i oboje się położyliśmy spać.
-------------
O Boze, hej.
W koncu dodalam nowy rozdzial, hihi :D
Troche mi smutno bylo, bo pod tamtym rozdzialem byl tylko jeden komentarz ._.
Ale co tam..
So, zapraszam do komentowania :D
Pytania do bohaterow: Ziall
Moj twitter: @MariettaPoland
JESLI CHCECIE ZEBY WAS INFORMOWAC NICK PROSZE ZOSTAWIC W KOMENTARZU :)
sobota, 20 kwietnia 2013
Chapter Three
Kiedy przyjechałem do domu była chyba 3 w nocy. Właściwie nie robiliśmy
nic, oprócz jeżdżenia po mieście. Później jeszcze poszliśmy do jakiegoś
nocnego baru, bo z tego wszystkiego zgłodniałem, a później Zayn odwiózł
mnie domu i poczekał aż wejdę przez okno, a potem zrobił to samo żeby
nie budzić Danielle i jej dziewczyny.
Poszedłem spać przed czwartą i ledwo co zmrużyłem oczy a już musiałem wstawać do szkoły. Jęknąłem przeciągle i szybko wstałem z łóżka. Wykonałem poranną toaletę, ubrałem się i zjadłem śniadanie. Wyszedłem przed dom, żeby w spokoju poczekać na Harry'ego i resztę.
~``~
Zayn pojawił się w szkole kilka godzin później ale wyglądał niesamowicie seksownie. Oczywiście nie zabrakło komentarzy ze strony Harry'ego i Lou. Gdzieś w głębi duszy dziękowałem za to, że Liam się rozchorował bo trzech debili bym nie zniósł. Uśmiechnąłem się w stronę Zayna, kiedy stał z tacą pełną jedzenia i szukał miejsca. Kiedy tylko mnie zauważył szybko do mnie podszedł. Rzucił naszej trójce szybkie "Cześć" i skupił całą swoją uwagę na mnie.
- Dzisiaj niestety nigdzie Cię nie zabiorę Nialler. - wyszeptał, spoglądając co chwilę w stronę moich przyjaciół.
- Oh.. Mogę spytać dlaczego? - zapytałem bawiąc się swoimi kciukami.
- Mam coś do załatwienia w Londynie.. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to wrócę w sobotę rano.
- A jak nie pójdzie dobrze to kiedy wrócisz?
- Prawdopodobnie nigdy, ale wszystko pójdzie dobrze.
- Zayn! - krzyknąłem odrobinę zirytowany tym, co powiedział Mulat. Cicho się zaśmiał. - Jadę z Tobą. - powiedziałem krzyżując ręce na klatce. Zayn zamarł.
- Nigdzie nie jedziesz. To dla Ciebie niebezpieczne.
- Przecież nie umrę. - odpowiedziałem pośpiesznie. Malik ścisnął usta w wąską linię i popatrzył na swoje dłonie. - Co tak właściwie masz zamiar robić w Londynie? - zapytałem unosząc jedną brew w górę.
- To serio nie jest odpowiednie miejsce na taką rozmowę. - popatrzył w moją stronę i zaczął jeść swój lunch.
- Bla bla bla - mruknąłem pod nosem i zrobiłem to samo.
- Ale jak dzisiaj do nas wpadniesz to mogę Ci to mniej więcej wyjaśnić.. Tylko nie możesz się nikomu wygadać.. NIKOMU - podkreślił bardzo wyraźnie ostatnie słowo i kiwnął głową w stronę Hazzy i Lou którzy byli zbyt zajęci sobą, żeby domyślać się czegokolwiek.
- To widzimy się dzisiaj u Danielle.
~``~
Zapukałem trzy razy do drzwi od domu Danielle. Kilka chwil później otworzyła mi wysoka dziewczyna z prostymi, długi włosami i rozjaśnionymi końcówkami.
- O hej! - zawołała wesoło i wciągnęła mnie za rękę do domu. - Ty pewnie jesteś Niall.. prawda? Zayn cały czas o Tobie gada i Danielle mi się skarży.. Ah! Właśnie jestem Eleanor, dziewczyna Danielle, miło mi Cię w końcu poznać Niall! - wyciągnęła rękę w moja stronę, szybko oddałem uścisk i byłem zdziwiony tym że ta dziewczyna tak dużo gada. - Twoja mama robi pyszne serniki! - zawołała radośnie. - Oh.. przepraszam za dużo gadam..
- Nie, nie jest serio okej. - uśmiechnąłem się do niej pocieszenie na co ona rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- Danielle! Kurwa co to znaczy że nie mamy jeszcze jego adresu?! - zza innych drzwi usłyszałem zdenerwowany głos Zayna.
- Sam go sobie namierzaj Ty tępy chuju! - krzyknęła zirytowana dziewczyna. Eleanor się wesoło zaśmiała przyciskając sobie dłoń do ust.
- To moja dziewczyna. - zachichotała głośniej i złapała mnie za rękę ciągnąc w stronę tych drzwi. Moment później staliśmy w jakimś.. biurze. Tak to wyglądało. - Przestańcie wykazywać sobie miłość bo będę zazdrosna a tak w ogóle mamy gościa. - kiwnęła głową w moją stronę. Kiedy Zayn na mnie spojrzał jego oczy złagodniały a na ustach pojawił się uśmiech, który szybko zszedł z jego twarzy. Czasami nie rozumiałem jego zachowania.
- Uhm.. Cześć Danielle, Zayn.. - machnąłem ręką w ich stronę i przełknąłem ślinę.
Dani wstała z dużego skórzanego krzesła i podeszła do mnie żeby mnie przytulić.
- Dawno Cię nie widziałam Niall. - uśmiechnęła się i poczochrała moje włosy. - Pozdrów Twoją mamę i zapytaj się kiedy do mnie wpadnie.
- Jasne.. - odpowiedziałem bawiąc się nerwowo rękoma.
Danielle wróciła na swoje stare miejsce a Eleanor poszła razem z nią. Natomiast Zayn prowadził mnie właśnie do kuchni.
- Przepraszam mamy trochę pracy. - spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. - Chcesz coś do picia?
- Sok.. pomarańczowy.. - wziąłem głęboki wdech. - To.. powiesz po co tam jedziemy?
Zayn cicho się zaśmiał i podał mi sok.
- Kto powiedział że Ty też jedziesz Nialler?
- Jak ja nie pojadę to Ty też nie pojedziesz. - zmarszczyłem brwi i wziąłem kilka łyków soku.
- Kurwa! Zayn! Mam go! Właściwie to Eleanor go namierzyła, ale to nie ważne. - zaśmiała się kiedy jej dziewczyna trzepnęła ją w głowę.
- Mniejsza o to kto go znalazł. McGowan znajduje się w starych magazynach około 15 kilometrów od wjazdu do Londynu. - Eleanor dokończyła za swoją dziewczynę i wesoło się uśmiechnęła. - Dzisiaj jadę z Wami więc pójdę się przyszykować.
- To moja dziewczyna! Skubana wkradła się do jego kamerki w laptopie. Na drzwiach było widać napis "G17" więc wiemy gdzie mniej więcej przebywa. - Danielle klasnęła głośno w ręce i wyszła za Eleanor.
- Dobra Niall. Możesz jechać, ale nie wysiadasz z samochodu. Masz prawo jazdy? - zapytał i zaczął grzebać w szafkach dopóki nie wyjął jakiegoś kluczyka.
- Mam.
- To dobrze. Więc jak już będziemy wracać to będziesz prowadzić. - powiedział i pociągnął mnie za sobą na górę. Kilka chwil później byliśmy w jakimś pokoju.
- To mój pokój. Zaraz na przeciwko Twojego. - cicho się zaśmiał, a później przesunął komodę. Patrzyłem na niego ze zdziwieniem. Kiedy komoda była odsunięta, podhaczył jedną deskę i wyjął spod niej sporych rozmiarów walizkę. Szybko ją odkluczył. Mogłem się tego spodziewać. W środku było kilka broni i amunicje do nich. Wyjął jedną i załadował magazynek a później zrobił to samo z drugą. - Zdejmuj bluzkę Niall. - powiedział nawet na mnie nie patrząc. - Nie patrz tak tylko zdejmuj. - podszedł do swojej szafy i wyjął dwie czarne t-shirty i czarne bluzy. Później podszedł do drugiej szafy i wyciągnął coś co przypominało kamizelki kuloodporne. Zdjąłem bluzkę tak jak kazał. Podszedł do mnie i zaczął zakładać na mnie kamizelkę. - To tylko tak na wszelki wypadek. - zacisnął usta i zaczął zakładać na mnie jakiś pasek, zapewne na broń. Kiedy już skończył założyłem jego ciuchy i poczekałem na niego. Rzucił jedną broń w moją stronę, szybko umieściłem ją w odpowiednim miejscu i zeszliśmy na dół. Dziewczyny stały już gotowe.
- Zayn.. myślisz, że to dobry pomysł? - spojrzała w moją stronę i próbowała się uśmiechnąć, ale jej nie wyszło.
- Nie pierdol Dani. Przyda nam się kierowca. - mruknął niezadowolony i wziął kluczyki od swojego auta. - Około 80 kilometrów za Bradford będzie na nas czekać samochód. Żebyście nie zapomniały. - kiwnął głową w stronę Eleanor na co ona lekko się zarumieniła. - Tak jak ostatnio - dodał po chwili i zaśmiał się. Spojrzał ostatni raz w ich stronę i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
-------------------
Hej :)
Mialam dodac wczoraj po szkole, ale mialam kilka osobistych problemow i nie dalam rady.
Mi samej wydaje sie, ze rozdzial jest nudny, ale Wam to zostawie do ocenienia.
Jesli sa jakies bledy lub zdania ktore w ogole nie maja sensu, to z gory przepraszam :p
Jak zwykle pytania tutaj zapytaj bohaterów
Moj twitter: @MariettaPoland
Jelsi przeczytales zostaw komentarz, byle jaki chce tylko wiedziec kto przeczytal :)
Poszedłem spać przed czwartą i ledwo co zmrużyłem oczy a już musiałem wstawać do szkoły. Jęknąłem przeciągle i szybko wstałem z łóżka. Wykonałem poranną toaletę, ubrałem się i zjadłem śniadanie. Wyszedłem przed dom, żeby w spokoju poczekać na Harry'ego i resztę.
~``~
Zayn pojawił się w szkole kilka godzin później ale wyglądał niesamowicie seksownie. Oczywiście nie zabrakło komentarzy ze strony Harry'ego i Lou. Gdzieś w głębi duszy dziękowałem za to, że Liam się rozchorował bo trzech debili bym nie zniósł. Uśmiechnąłem się w stronę Zayna, kiedy stał z tacą pełną jedzenia i szukał miejsca. Kiedy tylko mnie zauważył szybko do mnie podszedł. Rzucił naszej trójce szybkie "Cześć" i skupił całą swoją uwagę na mnie.
- Dzisiaj niestety nigdzie Cię nie zabiorę Nialler. - wyszeptał, spoglądając co chwilę w stronę moich przyjaciół.
- Oh.. Mogę spytać dlaczego? - zapytałem bawiąc się swoimi kciukami.
- Mam coś do załatwienia w Londynie.. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to wrócę w sobotę rano.
- A jak nie pójdzie dobrze to kiedy wrócisz?
- Prawdopodobnie nigdy, ale wszystko pójdzie dobrze.
- Zayn! - krzyknąłem odrobinę zirytowany tym, co powiedział Mulat. Cicho się zaśmiał. - Jadę z Tobą. - powiedziałem krzyżując ręce na klatce. Zayn zamarł.
- Nigdzie nie jedziesz. To dla Ciebie niebezpieczne.
- Przecież nie umrę. - odpowiedziałem pośpiesznie. Malik ścisnął usta w wąską linię i popatrzył na swoje dłonie. - Co tak właściwie masz zamiar robić w Londynie? - zapytałem unosząc jedną brew w górę.
- To serio nie jest odpowiednie miejsce na taką rozmowę. - popatrzył w moją stronę i zaczął jeść swój lunch.
- Bla bla bla - mruknąłem pod nosem i zrobiłem to samo.
- Ale jak dzisiaj do nas wpadniesz to mogę Ci to mniej więcej wyjaśnić.. Tylko nie możesz się nikomu wygadać.. NIKOMU - podkreślił bardzo wyraźnie ostatnie słowo i kiwnął głową w stronę Hazzy i Lou którzy byli zbyt zajęci sobą, żeby domyślać się czegokolwiek.
- To widzimy się dzisiaj u Danielle.
~``~
Zapukałem trzy razy do drzwi od domu Danielle. Kilka chwil później otworzyła mi wysoka dziewczyna z prostymi, długi włosami i rozjaśnionymi końcówkami.
- O hej! - zawołała wesoło i wciągnęła mnie za rękę do domu. - Ty pewnie jesteś Niall.. prawda? Zayn cały czas o Tobie gada i Danielle mi się skarży.. Ah! Właśnie jestem Eleanor, dziewczyna Danielle, miło mi Cię w końcu poznać Niall! - wyciągnęła rękę w moja stronę, szybko oddałem uścisk i byłem zdziwiony tym że ta dziewczyna tak dużo gada. - Twoja mama robi pyszne serniki! - zawołała radośnie. - Oh.. przepraszam za dużo gadam..
- Nie, nie jest serio okej. - uśmiechnąłem się do niej pocieszenie na co ona rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- Danielle! Kurwa co to znaczy że nie mamy jeszcze jego adresu?! - zza innych drzwi usłyszałem zdenerwowany głos Zayna.
- Sam go sobie namierzaj Ty tępy chuju! - krzyknęła zirytowana dziewczyna. Eleanor się wesoło zaśmiała przyciskając sobie dłoń do ust.
- To moja dziewczyna. - zachichotała głośniej i złapała mnie za rękę ciągnąc w stronę tych drzwi. Moment później staliśmy w jakimś.. biurze. Tak to wyglądało. - Przestańcie wykazywać sobie miłość bo będę zazdrosna a tak w ogóle mamy gościa. - kiwnęła głową w moją stronę. Kiedy Zayn na mnie spojrzał jego oczy złagodniały a na ustach pojawił się uśmiech, który szybko zszedł z jego twarzy. Czasami nie rozumiałem jego zachowania.
- Uhm.. Cześć Danielle, Zayn.. - machnąłem ręką w ich stronę i przełknąłem ślinę.
Dani wstała z dużego skórzanego krzesła i podeszła do mnie żeby mnie przytulić.
- Dawno Cię nie widziałam Niall. - uśmiechnęła się i poczochrała moje włosy. - Pozdrów Twoją mamę i zapytaj się kiedy do mnie wpadnie.
- Jasne.. - odpowiedziałem bawiąc się nerwowo rękoma.
Danielle wróciła na swoje stare miejsce a Eleanor poszła razem z nią. Natomiast Zayn prowadził mnie właśnie do kuchni.
- Przepraszam mamy trochę pracy. - spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. - Chcesz coś do picia?
- Sok.. pomarańczowy.. - wziąłem głęboki wdech. - To.. powiesz po co tam jedziemy?
Zayn cicho się zaśmiał i podał mi sok.
- Kto powiedział że Ty też jedziesz Nialler?
- Jak ja nie pojadę to Ty też nie pojedziesz. - zmarszczyłem brwi i wziąłem kilka łyków soku.
- Kurwa! Zayn! Mam go! Właściwie to Eleanor go namierzyła, ale to nie ważne. - zaśmiała się kiedy jej dziewczyna trzepnęła ją w głowę.
- Mniejsza o to kto go znalazł. McGowan znajduje się w starych magazynach około 15 kilometrów od wjazdu do Londynu. - Eleanor dokończyła za swoją dziewczynę i wesoło się uśmiechnęła. - Dzisiaj jadę z Wami więc pójdę się przyszykować.
- To moja dziewczyna! Skubana wkradła się do jego kamerki w laptopie. Na drzwiach było widać napis "G17" więc wiemy gdzie mniej więcej przebywa. - Danielle klasnęła głośno w ręce i wyszła za Eleanor.
- Dobra Niall. Możesz jechać, ale nie wysiadasz z samochodu. Masz prawo jazdy? - zapytał i zaczął grzebać w szafkach dopóki nie wyjął jakiegoś kluczyka.
- Mam.
- To dobrze. Więc jak już będziemy wracać to będziesz prowadzić. - powiedział i pociągnął mnie za sobą na górę. Kilka chwil później byliśmy w jakimś pokoju.
- To mój pokój. Zaraz na przeciwko Twojego. - cicho się zaśmiał, a później przesunął komodę. Patrzyłem na niego ze zdziwieniem. Kiedy komoda była odsunięta, podhaczył jedną deskę i wyjął spod niej sporych rozmiarów walizkę. Szybko ją odkluczył. Mogłem się tego spodziewać. W środku było kilka broni i amunicje do nich. Wyjął jedną i załadował magazynek a później zrobił to samo z drugą. - Zdejmuj bluzkę Niall. - powiedział nawet na mnie nie patrząc. - Nie patrz tak tylko zdejmuj. - podszedł do swojej szafy i wyjął dwie czarne t-shirty i czarne bluzy. Później podszedł do drugiej szafy i wyciągnął coś co przypominało kamizelki kuloodporne. Zdjąłem bluzkę tak jak kazał. Podszedł do mnie i zaczął zakładać na mnie kamizelkę. - To tylko tak na wszelki wypadek. - zacisnął usta i zaczął zakładać na mnie jakiś pasek, zapewne na broń. Kiedy już skończył założyłem jego ciuchy i poczekałem na niego. Rzucił jedną broń w moją stronę, szybko umieściłem ją w odpowiednim miejscu i zeszliśmy na dół. Dziewczyny stały już gotowe.
- Zayn.. myślisz, że to dobry pomysł? - spojrzała w moją stronę i próbowała się uśmiechnąć, ale jej nie wyszło.
- Nie pierdol Dani. Przyda nam się kierowca. - mruknął niezadowolony i wziął kluczyki od swojego auta. - Około 80 kilometrów za Bradford będzie na nas czekać samochód. Żebyście nie zapomniały. - kiwnął głową w stronę Eleanor na co ona lekko się zarumieniła. - Tak jak ostatnio - dodał po chwili i zaśmiał się. Spojrzał ostatni raz w ich stronę i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
-------------------
Hej :)
Mialam dodac wczoraj po szkole, ale mialam kilka osobistych problemow i nie dalam rady.
Mi samej wydaje sie, ze rozdzial jest nudny, ale Wam to zostawie do ocenienia.
Jesli sa jakies bledy lub zdania ktore w ogole nie maja sensu, to z gory przepraszam :p
Jak zwykle pytania tutaj zapytaj bohaterów
Moj twitter: @MariettaPoland
Jelsi przeczytales zostaw komentarz, byle jaki chce tylko wiedziec kto przeczytal :)
niedziela, 14 kwietnia 2013
Chapter Two
- Mówię Ci, ona mnie nienawidzi. - wyszeptałem w stronę Harry'ego,
posyłając nauczycielce od matematyki gniewne spojrzenia. Właśnie
dostałem od niej kolejną pałę. Kiedy w końcu rozbrzmiał długo
wyczekiwany dzwonek szybko wstałem z miejsca i wyszedłem jak najszybciej
z klasy. Jednak nie poszedłem daleko bo po chwili Zayn zagrodził mi
drogę. Przełknąłem cicho ślinę i spojrzałem w jego oczy.
- Dokąd się tak śpieszysz? - zapytał unosząc brew do góry. Po dłuższym upływie czasu nie odzyskał ode mnie odpowiedzi. - Chodź podwiozę Cię.
- N-nie trzeba, Harry mnie zawiezie.
- Powiedziałem, że Cię zawiozę, Niall. - jego oczy stały się ciemniejsze i stanął bliżej mnie. - Od razu dasz mi notatki. Chodź.
Westchnąłem cicho i ruszyłem za nim. Nie żebym się przestraszył. Ani trochę.
Szybko wysłałem smsa do Harry'ego, że mam jeszcze coś do załatwienia i dogoniłem Mulata.
- Zayn.. - zacząłem i spojrzałem w górę. Szedł z głową uniesioną do góry patrząc przed siebie. Kilka dziewczyn z pierwszych klas trzepotało rzęsami, a chłopcy schodzili mu z drogi. - gdzie Ty właściwie mieszkasz? - zapytałem.
Spojrzał na mnie i pośpiesznie otworzył drzwi od swojego samochodu. Kiedy wsiadł zrobiłem to samo. Położyłem ręce na swoich kolanach a torbę rzuciłem pod nogi.
- Mieszkam w domu obok Ciebie. - w końcu odpowiedział a jego głos sprawił że na mojej skórze pojawiła się gesia skórka. Zmarszczyłem brwi i popatrzyłem w jego stronę.
- Ale tam przecież mieszka.. - nie dokończyłem bo Zayn szybko mi przerwał.
- Danielle Peazer, tak wiem. Mieszkamy razem.
- Oh rozumiem, jak długo jesteście razem? - zapytałem patrząc z powrotem na drogę. Chwilę później w aucie rozbrzmiał śmiech Zayna. - Powiedziałem coś śmiesznego? - odwróciłem głowę w jego stronę i zmarszczyłem brwi.
- Danielle to moja.. przyjaciółka. I woli raczej dziewczyny, no chyba że ja akurat nie jestem w jej typie. - spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. To takie dziwne że się zarumieniłem.
- Jesteś raczej w typie każdego. - kiedy to powiedziałem, ponownie się zarumieniłem i szybko ugryzłem się w język.
- Chcesz mi powiedzieć, że uważasz że jestem przystojny? - zaśmiał się cicho, a ja wcale nie miałem zamiaru mu odpowiadać. - Ty też jesteś przystojny, Nialler.
- Zayn na pewno nie chcesz zostać na kolacji?
- Nie, Pani Horan naprawdę. Jeśli zaraz nie będzie mnie w domu to Danielle mnie.. postrzeli. - Zayn zaśmiał się cicho, a moja mama wraz z nim. Mi jakoś nie było do śmiechu, bo wydawało mi się, że to co mówi jest prawdą.
Moja mama wyszła do kuchni no stwierdziła, że coś jej się przypala, a ja spojrzałem na Zayna.
- Dzięki za notatki Nialler.
- Spoko. - odpowiedziałem i podszedłem do drzwi, żeby je otworzyć. - Do zobaczenia jutro, Zayn.
Skinął głową i wyszedł. Zamknąłem za nim drzwi i oparłem się o nie.
Miałem dziwne uczucie.
- Dobranoc mamo! - krzyknąłem przed wejściem do swojego pokoju. Potem szybko udałem się pod prysznic i marzyłem tylko o swoim łóżku. Ale kiedy wyszedłem z łazienki o mało nie dostałem zawału. Zayn siedział na moim łóżku i przeglądał coś w telefonie.
Stanąłem niczym wryty i popatrzyłem w jego stronę.
- Oh, Niall jesteś już. - lekko się uśmiechnął i włożył swój telefon do kieszeni od spodni. - A Dani mówi, że to ja spędzam dużo czasu w łazience. - zaśmiał się i wstał z łóżka.
- Jak Ty się tu do cholery dostałeś Zayn?! - krzyknąłem szeptem i pośpiesznie zamknąłem drzwi od pokoju.
- Ah no tak.. Zostawiłeś otwarte okno.
- Czy w Twoim świecie otwarte okno oznacza zaproszenie?! - ponownie uniosłem głos.
- Ciesz się, że to ja a nie jakiś.. gangster. - ponownie się zaśmiał. Odwróciłem się na chwilę w stronę drzwi żeby zapytać się Boga za jakie grzechy mi to robi, a później ponownie spojrzałem na Mulata. - Nialler nie unoś się tylko się ubieraj.
- C-co proszę? - zapytałem otwierając szerzej oczy.
- No chodź, przejedziemy się. Będzie fajnie.
~**~
- Jeśli moja mama się o tym dowie to mnie zabije. - zacząłem panikować, ale już nie było odwrotu. Zayn właśnie jechał w nieznanym mi kierunku.
- Bardziej boisz się swojej mamy ode mnie? - zapytał z rozbawieniem w głosie.
- Oh proszę Cię. Mam się Ciebie bać? - zapytałem na co on zatrzymał auto a ja głośno przełknąłem ślinę. Wiedziałem że za dużo gadam, a teraz sobie spokojnie zginę.
Mulat się zaśmiał widząc moją minę i odpalił auto ponownie.
- A jednak. - zaśmiał się i odpalił papierosa. - Palisz?
- Nie dzięki. - odpowiedziałem machając ręką wokół nosa.
- Miałeś kiedyś broń w dłoniach?
Otworzyłem szerzej oczy spoglądając w jego stronę.
- Nie i nie mam zamiaru mieć. - odpowiedziałem pośpiesznie i poczułem jak moje ręce się pocą.
- Ja jednak myślę inaczej. - spojrzał w moją stronę, a przez otwarte okno wyrzucił papierosa. Kilka sekund później wjechaliśmy do lasu a z moich rąk zaczął płynąć wodospad. - Nie denerwuj się Nialler.
- Przecież ja się nie denerwuje. - machnąłem ręką jakby nigdy nic.
- To dobrze. - spojrzał w moją stronę i pochylił się w moją stronę, a następnie otworzył schowek z którego wyjął czarną broń. Całe moje życie przebiegło mi przed oczami. - Wysiadaj.
Zrobiłem to co mówi. Byliśmy w ciemnej dupie. Ja, on, jego samochód i drzewa. Zobaczyć mogłem tyle, na ile pozwoliły mi lampy w jego samochodzie. Poczułem jego oddech na mojej szyi, a chwilę później i usłyszałem jak broń została odblokowana. Objął mnie ramieniem w pasie, a rękę w której trzymał wyciągnął przed siebie i strzelił prosto w drzewo które było trochę dalej. Przełknąłem głośno ślinę. Przynajmniej nie strzelał do mnie. - Teraz Twoja kolej Nialler. - szepnął mi do ucha, a moment później już trzymałam broń w ręku. Zayn przywarł całym swoim ciałem do moich pleców, a dłonie zacisnął na moich biodrach.
Powoli nacisnąłem na spust, a kula trafiła w środek drzewa do którego wcześniej strzelał Zayn. Mulat mocniej złapał mnie w pasie kiedy strzał sprawił że odleciałem w tył.
- To było dobre.. - powiedział ze zdziwieniem i zabrał dłoń z moich rąk. - I serio nigdy wcześniej nie strzelałeś?
- Yhm.. nie. - odpowiedziałem odwracając się twarzą do niego. Zablokował broń i włożył ją do wewnętrzej kieszeni mojej kurtki.
- Myślę, że może Ci się przydać.
Nawet nie zaprotestowałem.
Kiedy moment później poczułem jego usta na moich też nie zaprotestowałem. Pośpiesznie oddałem pocałunek.
------------
Heeej!:D
Tak jak obiecalam jestem pod koniec tygodnia z rozdzialem! ^^
Przepraszam za wszelkie bledy i zapraszam do komentowania.
Komentarze po pierwszym rozdzialem byly takie kochane i serio mnie zmotywowaly.
Wiec jesli to czytasz to napis chociaz glupie "przeczytalam" tyle mi wystarczy.
Dziekuje bardzo! :D
Pytania do bohaterow: ask.fm/mysteryfanfic
Moj twitter: @MariettaPoland
Kocham Was <3
- Dokąd się tak śpieszysz? - zapytał unosząc brew do góry. Po dłuższym upływie czasu nie odzyskał ode mnie odpowiedzi. - Chodź podwiozę Cię.
- N-nie trzeba, Harry mnie zawiezie.
- Powiedziałem, że Cię zawiozę, Niall. - jego oczy stały się ciemniejsze i stanął bliżej mnie. - Od razu dasz mi notatki. Chodź.
Westchnąłem cicho i ruszyłem za nim. Nie żebym się przestraszył. Ani trochę.
Szybko wysłałem smsa do Harry'ego, że mam jeszcze coś do załatwienia i dogoniłem Mulata.
- Zayn.. - zacząłem i spojrzałem w górę. Szedł z głową uniesioną do góry patrząc przed siebie. Kilka dziewczyn z pierwszych klas trzepotało rzęsami, a chłopcy schodzili mu z drogi. - gdzie Ty właściwie mieszkasz? - zapytałem.
Spojrzał na mnie i pośpiesznie otworzył drzwi od swojego samochodu. Kiedy wsiadł zrobiłem to samo. Położyłem ręce na swoich kolanach a torbę rzuciłem pod nogi.
- Mieszkam w domu obok Ciebie. - w końcu odpowiedział a jego głos sprawił że na mojej skórze pojawiła się gesia skórka. Zmarszczyłem brwi i popatrzyłem w jego stronę.
- Ale tam przecież mieszka.. - nie dokończyłem bo Zayn szybko mi przerwał.
- Danielle Peazer, tak wiem. Mieszkamy razem.
- Oh rozumiem, jak długo jesteście razem? - zapytałem patrząc z powrotem na drogę. Chwilę później w aucie rozbrzmiał śmiech Zayna. - Powiedziałem coś śmiesznego? - odwróciłem głowę w jego stronę i zmarszczyłem brwi.
- Danielle to moja.. przyjaciółka. I woli raczej dziewczyny, no chyba że ja akurat nie jestem w jej typie. - spojrzał na mnie i lekko się uśmiechnął. To takie dziwne że się zarumieniłem.
- Jesteś raczej w typie każdego. - kiedy to powiedziałem, ponownie się zarumieniłem i szybko ugryzłem się w język.
- Chcesz mi powiedzieć, że uważasz że jestem przystojny? - zaśmiał się cicho, a ja wcale nie miałem zamiaru mu odpowiadać. - Ty też jesteś przystojny, Nialler.
~**~
- Zayn na pewno nie chcesz zostać na kolacji?
- Nie, Pani Horan naprawdę. Jeśli zaraz nie będzie mnie w domu to Danielle mnie.. postrzeli. - Zayn zaśmiał się cicho, a moja mama wraz z nim. Mi jakoś nie było do śmiechu, bo wydawało mi się, że to co mówi jest prawdą.
Moja mama wyszła do kuchni no stwierdziła, że coś jej się przypala, a ja spojrzałem na Zayna.
- Dzięki za notatki Nialler.
- Spoko. - odpowiedziałem i podszedłem do drzwi, żeby je otworzyć. - Do zobaczenia jutro, Zayn.
Skinął głową i wyszedł. Zamknąłem za nim drzwi i oparłem się o nie.
Miałem dziwne uczucie.
- Dobranoc mamo! - krzyknąłem przed wejściem do swojego pokoju. Potem szybko udałem się pod prysznic i marzyłem tylko o swoim łóżku. Ale kiedy wyszedłem z łazienki o mało nie dostałem zawału. Zayn siedział na moim łóżku i przeglądał coś w telefonie.
Stanąłem niczym wryty i popatrzyłem w jego stronę.
- Oh, Niall jesteś już. - lekko się uśmiechnął i włożył swój telefon do kieszeni od spodni. - A Dani mówi, że to ja spędzam dużo czasu w łazience. - zaśmiał się i wstał z łóżka.
- Jak Ty się tu do cholery dostałeś Zayn?! - krzyknąłem szeptem i pośpiesznie zamknąłem drzwi od pokoju.
- Ah no tak.. Zostawiłeś otwarte okno.
- Czy w Twoim świecie otwarte okno oznacza zaproszenie?! - ponownie uniosłem głos.
- Ciesz się, że to ja a nie jakiś.. gangster. - ponownie się zaśmiał. Odwróciłem się na chwilę w stronę drzwi żeby zapytać się Boga za jakie grzechy mi to robi, a później ponownie spojrzałem na Mulata. - Nialler nie unoś się tylko się ubieraj.
- C-co proszę? - zapytałem otwierając szerzej oczy.
- No chodź, przejedziemy się. Będzie fajnie.
~**~
- Jeśli moja mama się o tym dowie to mnie zabije. - zacząłem panikować, ale już nie było odwrotu. Zayn właśnie jechał w nieznanym mi kierunku.
- Bardziej boisz się swojej mamy ode mnie? - zapytał z rozbawieniem w głosie.
- Oh proszę Cię. Mam się Ciebie bać? - zapytałem na co on zatrzymał auto a ja głośno przełknąłem ślinę. Wiedziałem że za dużo gadam, a teraz sobie spokojnie zginę.
Mulat się zaśmiał widząc moją minę i odpalił auto ponownie.
- A jednak. - zaśmiał się i odpalił papierosa. - Palisz?
- Nie dzięki. - odpowiedziałem machając ręką wokół nosa.
- Miałeś kiedyś broń w dłoniach?
Otworzyłem szerzej oczy spoglądając w jego stronę.
- Nie i nie mam zamiaru mieć. - odpowiedziałem pośpiesznie i poczułem jak moje ręce się pocą.
- Ja jednak myślę inaczej. - spojrzał w moją stronę, a przez otwarte okno wyrzucił papierosa. Kilka sekund później wjechaliśmy do lasu a z moich rąk zaczął płynąć wodospad. - Nie denerwuj się Nialler.
- Przecież ja się nie denerwuje. - machnąłem ręką jakby nigdy nic.
- To dobrze. - spojrzał w moją stronę i pochylił się w moją stronę, a następnie otworzył schowek z którego wyjął czarną broń. Całe moje życie przebiegło mi przed oczami. - Wysiadaj.
Zrobiłem to co mówi. Byliśmy w ciemnej dupie. Ja, on, jego samochód i drzewa. Zobaczyć mogłem tyle, na ile pozwoliły mi lampy w jego samochodzie. Poczułem jego oddech na mojej szyi, a chwilę później i usłyszałem jak broń została odblokowana. Objął mnie ramieniem w pasie, a rękę w której trzymał wyciągnął przed siebie i strzelił prosto w drzewo które było trochę dalej. Przełknąłem głośno ślinę. Przynajmniej nie strzelał do mnie. - Teraz Twoja kolej Nialler. - szepnął mi do ucha, a moment później już trzymałam broń w ręku. Zayn przywarł całym swoim ciałem do moich pleców, a dłonie zacisnął na moich biodrach.
Powoli nacisnąłem na spust, a kula trafiła w środek drzewa do którego wcześniej strzelał Zayn. Mulat mocniej złapał mnie w pasie kiedy strzał sprawił że odleciałem w tył.
- To było dobre.. - powiedział ze zdziwieniem i zabrał dłoń z moich rąk. - I serio nigdy wcześniej nie strzelałeś?
- Yhm.. nie. - odpowiedziałem odwracając się twarzą do niego. Zablokował broń i włożył ją do wewnętrzej kieszeni mojej kurtki.
- Myślę, że może Ci się przydać.
Nawet nie zaprotestowałem.
Kiedy moment później poczułem jego usta na moich też nie zaprotestowałem. Pośpiesznie oddałem pocałunek.
------------
Heeej!:D
Tak jak obiecalam jestem pod koniec tygodnia z rozdzialem! ^^
Przepraszam za wszelkie bledy i zapraszam do komentowania.
Komentarze po pierwszym rozdzialem byly takie kochane i serio mnie zmotywowaly.
Wiec jesli to czytasz to napis chociaz glupie "przeczytalam" tyle mi wystarczy.
Dziekuje bardzo! :D
Pytania do bohaterow: ask.fm/mysteryfanfic
Moj twitter: @MariettaPoland
Kocham Was <3
środa, 10 kwietnia 2013
Chapter One
- Słyszałeś już? - zapytał Harry wysiadając z auta, które zaparkował na szkolnym parkingu.
- Możesz jaśniej Hazza? Nie siedzę w Twojej głowie, nawet bym nie chciał. - odpowiedziałem mu podchodząc do niego, żeby odebrać swoją torbę.
- Dzisiaj do szkoły ma przyjść.. - zawahał się na chwilę zatrzymując się w miejscu. Westchnąłem cicho. - Zayn Malik.
- No i co z tego? - burknąłem idąc w stronę szkoły, słyszałem dużo o tym chłopaku, ale nie wierzyłem we wszystko co mówią ludzie.
- Ni! Ty chyba sobie ze mnie żartujesz. - Harry pisnął niczym mała dziewczynka na co zachichotałem. - Nie śmiej się ze mnie Horan!
- Przepraszam Harry, ale kocham Twój piskliwy głos.
- Wiesz co wal się. - jęknął ruszając w moją stronę. - Ale teraz tak serio.. Nie słyszałeś nic o Zaynie? - ściszył głos zarzucając rękę na moje ramię.
- Słyszałem, ale nie spotkałem go jeszcze więc nie mam zamiaru go oceniać Hazz.
- Ludzie mówią, że jest tajemniczy, ale tak naprawdę każdy wie czym się zajmuję i jaki jest.
- Ludzie gadają różne bzdury. Dopóki go nie poznam nie mam zamiaru go oceniać.
- Chyba masz dobrą okazję. - mój przyjaciel kiwnął głową w stronę czarnego sportowego auta, przy którym stał chłopak. Nie zdążyłem przyjrzeć się jego twarzy ponieważ odwrócił się do nas plecami. - No dalej Niall, idź go przywitać. - Hazza popchnął mnie w jego stronę. Cicho jęknąłem a moje nogi automatycznie zmiękły. Poszedłem do niego, nadal stał tyłem.
Spojrzałem szybko za siebie żeby pokazać Harry'emu jak straszliwie obrażony jestem. Ale jego juz nie bylo, więc powoli wypuściłem powietrze i odwróciłem się w stronę Zayna. Podskoczyłem w miejscu kiedy zobaczyłem że chłopak uważnie mi się przygląda zaciskając szczękę.
- Wow wystraszyłeś mnie. - powiedziałem, robiąc krok w tył. Jego szczęka nie była już zaciśnięta i właśnie zdjął okulary przeciwsłoneczne. Wyglądał naprawdę dobrze. Na nogach miał białe converse, czarne rurki opinały jego szczupłe nogi, biała koszulka idealnie przylegała do jego klatki, a skórzana kurtka dodawała charakterku.
- Nie wolno się zakradać. - powiedział, a lekki uśmiech wkradł się na jego twarz, ale szybko zniknął. - Zayn Malik. - wyciągnął rękę w moją stronę. Już miałem palnąć że wiem ale w ostatniej chwili się powstrzymałem.
- Niall Horan. - uścisnąłem jego rękę.
- Wiem. - odpowiedział wzruszając ramionami. Spojrzałem na niego dziwnym wzrokiem. Zdziwiłem się, bo skąd ktoś taki jak Zayn Malik, wie kim jest nieszczęsny Niall Horan. - Ja wiem wszystko Niall. - wyszeptał prosto w moje ucho, zostawiając dziwne ciarki na moim ciele.
Wcale się nie zdziwiłem kiedy Zayn nie pojawił się we wtorek i w środę w
szkole. Nawet czułem, że nie przyjdzie. Ale dzisiaj jednak postanowił
przyjść, wyglądał niby całkowicie normalnie, ale jednak na jego wardze
pojawiło się nowe rozcięcie. To takie dziwne, że zacząłem się tym
przejmować. W ogóle go nie znałem a miałem ochotę go zamknąć w swoim
uścisku tak żeby był bezpieczny do końca życia.
- Hej stary, nie patrz tak na niego. - kiedy usłyszałem żartobliwy ton mojego przyjaciela, przypomniałem sobie że siedzę w zatłoczonej stołówce.
- Zamknji się Lou. - wysyczałem nadal patrząc w stronę Mulata. Był dla mnie chodzącą zagadką. Kiedy na chwilę przystanął szukając miejsca, kiwnąłem szybką głową na miejsce obok siebie. Dopiero po tym pomyślałem.
- Hej Nialler. - spojrzał w moją stronę i przysiadł na krzesełku obok. Nawet nie zwróciłem uwagi na to jak mnie nazwał. - Wpadnę dzisiaj do ciebie po notatki z ostatnich lekcji biologii. - dodał po chwili sącząc soczek z kartonu.
- Uhm.. Spoko. Zaraz Ci zapisze adres.. - wyjąkałem grzebiąc w torbie.
Kilka sekund później poczułem jego ciepłą dłoń na swoim ramieniu. Pochylił się w stronę mojego ucha i lekko się uśmiechnął.
- Wiem gdzie mieszkasz Niall. Jesteśmy sąsiadami. - posłał mi szerszy uśmiec, ale szybko go zdjął z twarzy. Przełknałem cicho ślinę i odwróciłem twarz w jego stronę. - Nie zapominaj Niall. Wiem wszystko. - spojrzałem niepewnie w jego oczy ale szybko odwrócił wzrok.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy kiedy z oddali usłyszałem głos mojego wroga. Właściwie uprzykrzał mi życie tylko dlatego że wolałem chłopców. Skuliłem się próbując zasłonić twarz. Zayn zauważył zmianę w moim zachowaniu i spojrzał w tamtą stronę, co ja przed chwilą, a później znowu na mnie. Kilka sekund później poczułem dłoń na moim ramieniu która boleśnie się zacisnęła.
- Cześć pedałku. - powiedział z kpiną w głosie. Powolnie wypuściłem powietrze z płuc z zamiarem ignorowania go, ale poczułem jak dłoń gwałtownie znika z mojego ramienia.
- Masz jakiś problem? - w moich uszach rozbrzmiał głos Zayna i szybko odwróciłem się w ich stronę.
- Wyluzuj stary. - odpowiedział Andy podnosząc dłonie do góry. Zayn niepewnie na mnie popatrzył i odciągnął go od naszego stolika. Odebrało mi mowę. Szczęka Zayna niebezpiecznie się zacisnęła a oczy pociemniały. Po kilku minutach wrócił do stolika a Andy w szybkim tempie wyszedł z jadalni. Już miałem coś powiedzieć, ale Zayn mnie wyprzedził.
- Ze mną jesteś bezpieczny Niall. - powiedział na tyle cicho, żeby nikt inny nie mógł tego usłyszeć. Posłałem zdziwione spojrzenie w stronę Lou i Hazzy, ale oni nadal byli zdziwieni tym co się stało przed chwilą.
-
Wiec jestem z pierwszym rozdzialem!:D
W sumie nie mam wiele do napisania..
Pytania do bohaterów tutaj: http://ask.fm/mysteryfanfic
Moj twitter: @MariettaPoland :)
Jesli przeczytales prosze zostaw komentarz, obojetnie co. Po prostu chce wiedziec ile osob to czyta :)
- Możesz jaśniej Hazza? Nie siedzę w Twojej głowie, nawet bym nie chciał. - odpowiedziałem mu podchodząc do niego, żeby odebrać swoją torbę.
- Dzisiaj do szkoły ma przyjść.. - zawahał się na chwilę zatrzymując się w miejscu. Westchnąłem cicho. - Zayn Malik.
- No i co z tego? - burknąłem idąc w stronę szkoły, słyszałem dużo o tym chłopaku, ale nie wierzyłem we wszystko co mówią ludzie.
- Ni! Ty chyba sobie ze mnie żartujesz. - Harry pisnął niczym mała dziewczynka na co zachichotałem. - Nie śmiej się ze mnie Horan!
- Przepraszam Harry, ale kocham Twój piskliwy głos.
- Wiesz co wal się. - jęknął ruszając w moją stronę. - Ale teraz tak serio.. Nie słyszałeś nic o Zaynie? - ściszył głos zarzucając rękę na moje ramię.
- Słyszałem, ale nie spotkałem go jeszcze więc nie mam zamiaru go oceniać Hazz.
- Ludzie mówią, że jest tajemniczy, ale tak naprawdę każdy wie czym się zajmuję i jaki jest.
- Ludzie gadają różne bzdury. Dopóki go nie poznam nie mam zamiaru go oceniać.
- Chyba masz dobrą okazję. - mój przyjaciel kiwnął głową w stronę czarnego sportowego auta, przy którym stał chłopak. Nie zdążyłem przyjrzeć się jego twarzy ponieważ odwrócił się do nas plecami. - No dalej Niall, idź go przywitać. - Hazza popchnął mnie w jego stronę. Cicho jęknąłem a moje nogi automatycznie zmiękły. Poszedłem do niego, nadal stał tyłem.
Spojrzałem szybko za siebie żeby pokazać Harry'emu jak straszliwie obrażony jestem. Ale jego juz nie bylo, więc powoli wypuściłem powietrze i odwróciłem się w stronę Zayna. Podskoczyłem w miejscu kiedy zobaczyłem że chłopak uważnie mi się przygląda zaciskając szczękę.
- Wow wystraszyłeś mnie. - powiedziałem, robiąc krok w tył. Jego szczęka nie była już zaciśnięta i właśnie zdjął okulary przeciwsłoneczne. Wyglądał naprawdę dobrze. Na nogach miał białe converse, czarne rurki opinały jego szczupłe nogi, biała koszulka idealnie przylegała do jego klatki, a skórzana kurtka dodawała charakterku.
- Nie wolno się zakradać. - powiedział, a lekki uśmiech wkradł się na jego twarz, ale szybko zniknął. - Zayn Malik. - wyciągnął rękę w moją stronę. Już miałem palnąć że wiem ale w ostatniej chwili się powstrzymałem.
- Niall Horan. - uścisnąłem jego rękę.
- Wiem. - odpowiedział wzruszając ramionami. Spojrzałem na niego dziwnym wzrokiem. Zdziwiłem się, bo skąd ktoś taki jak Zayn Malik, wie kim jest nieszczęsny Niall Horan. - Ja wiem wszystko Niall. - wyszeptał prosto w moje ucho, zostawiając dziwne ciarki na moim ciele.
~ ** ~
- Hej stary, nie patrz tak na niego. - kiedy usłyszałem żartobliwy ton mojego przyjaciela, przypomniałem sobie że siedzę w zatłoczonej stołówce.
- Zamknji się Lou. - wysyczałem nadal patrząc w stronę Mulata. Był dla mnie chodzącą zagadką. Kiedy na chwilę przystanął szukając miejsca, kiwnąłem szybką głową na miejsce obok siebie. Dopiero po tym pomyślałem.
- Hej Nialler. - spojrzał w moją stronę i przysiadł na krzesełku obok. Nawet nie zwróciłem uwagi na to jak mnie nazwał. - Wpadnę dzisiaj do ciebie po notatki z ostatnich lekcji biologii. - dodał po chwili sącząc soczek z kartonu.
- Uhm.. Spoko. Zaraz Ci zapisze adres.. - wyjąkałem grzebiąc w torbie.
Kilka sekund później poczułem jego ciepłą dłoń na swoim ramieniu. Pochylił się w stronę mojego ucha i lekko się uśmiechnął.
- Wiem gdzie mieszkasz Niall. Jesteśmy sąsiadami. - posłał mi szerszy uśmiec, ale szybko go zdjął z twarzy. Przełknałem cicho ślinę i odwróciłem twarz w jego stronę. - Nie zapominaj Niall. Wiem wszystko. - spojrzałem niepewnie w jego oczy ale szybko odwrócił wzrok.
Siedzieliśmy chwilę w ciszy kiedy z oddali usłyszałem głos mojego wroga. Właściwie uprzykrzał mi życie tylko dlatego że wolałem chłopców. Skuliłem się próbując zasłonić twarz. Zayn zauważył zmianę w moim zachowaniu i spojrzał w tamtą stronę, co ja przed chwilą, a później znowu na mnie. Kilka sekund później poczułem dłoń na moim ramieniu która boleśnie się zacisnęła.
- Cześć pedałku. - powiedział z kpiną w głosie. Powolnie wypuściłem powietrze z płuc z zamiarem ignorowania go, ale poczułem jak dłoń gwałtownie znika z mojego ramienia.
- Masz jakiś problem? - w moich uszach rozbrzmiał głos Zayna i szybko odwróciłem się w ich stronę.
- Wyluzuj stary. - odpowiedział Andy podnosząc dłonie do góry. Zayn niepewnie na mnie popatrzył i odciągnął go od naszego stolika. Odebrało mi mowę. Szczęka Zayna niebezpiecznie się zacisnęła a oczy pociemniały. Po kilku minutach wrócił do stolika a Andy w szybkim tempie wyszedł z jadalni. Już miałem coś powiedzieć, ale Zayn mnie wyprzedził.
- Ze mną jesteś bezpieczny Niall. - powiedział na tyle cicho, żeby nikt inny nie mógł tego usłyszeć. Posłałem zdziwione spojrzenie w stronę Lou i Hazzy, ale oni nadal byli zdziwieni tym co się stało przed chwilą.
-
Wiec jestem z pierwszym rozdzialem!:D
W sumie nie mam wiele do napisania..
Pytania do bohaterów tutaj: http://ask.fm/mysteryfanfic
Moj twitter: @MariettaPoland :)
Jesli przeczytales prosze zostaw komentarz, obojetnie co. Po prostu chce wiedziec ile osob to czyta :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)