sobota, 20 kwietnia 2013

Chapter Three

Kiedy przyjechałem do domu była chyba 3 w nocy. Właściwie nie robiliśmy nic, oprócz jeżdżenia po mieście. Później jeszcze poszliśmy do jakiegoś nocnego baru, bo z tego wszystkiego zgłodniałem, a później Zayn odwiózł mnie domu i poczekał aż wejdę przez okno, a potem zrobił to samo żeby nie budzić Danielle i jej dziewczyny.
Poszedłem spać przed czwartą i ledwo co zmrużyłem oczy a już musiałem wstawać do szkoły. Jęknąłem przeciągle i szybko wstałem z łóżka. Wykonałem poranną toaletę, ubrałem się i zjadłem śniadanie. Wyszedłem przed dom, żeby w spokoju poczekać na Harry'ego i resztę.
~``~
Zayn pojawił się w szkole kilka godzin później ale wyglądał niesamowicie seksownie. Oczywiście nie zabrakło komentarzy ze strony Harry'ego i Lou. Gdzieś w głębi duszy dziękowałem za to, że Liam się rozchorował bo trzech debili bym nie zniósł. Uśmiechnąłem się w stronę Zayna, kiedy stał z tacą pełną jedzenia i szukał miejsca. Kiedy tylko mnie zauważył szybko do mnie podszedł. Rzucił naszej trójce szybkie "Cześć" i skupił całą swoją uwagę na mnie.
- Dzisiaj niestety nigdzie Cię nie zabiorę Nialler. - wyszeptał, spoglądając co chwilę w stronę moich przyjaciół.
- Oh.. Mogę spytać dlaczego? - zapytałem bawiąc się swoimi kciukami.
- Mam coś do załatwienia w Londynie.. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to wrócę w sobotę rano.
- A jak nie pójdzie dobrze to kiedy wrócisz?
- Prawdopodobnie nigdy, ale wszystko pójdzie dobrze.
- Zayn! - krzyknąłem odrobinę zirytowany tym, co powiedział Mulat. Cicho się zaśmiał. - Jadę z Tobą. - powiedziałem krzyżując ręce na klatce. Zayn zamarł.
- Nigdzie nie jedziesz. To dla Ciebie niebezpieczne.
- Przecież nie umrę. - odpowiedziałem pośpiesznie. Malik ścisnął usta w wąską linię i popatrzył na swoje dłonie. - Co tak właściwie masz zamiar robić w Londynie? - zapytałem unosząc jedną brew w górę.
- To serio nie jest odpowiednie miejsce na taką rozmowę. - popatrzył w moją stronę i zaczął jeść swój lunch.
- Bla bla bla - mruknąłem pod nosem i zrobiłem to samo.
- Ale jak dzisiaj do nas wpadniesz to mogę Ci to mniej więcej wyjaśnić.. Tylko nie możesz się nikomu wygadać.. NIKOMU - podkreślił bardzo wyraźnie ostatnie słowo i kiwnął głową w stronę Hazzy i Lou którzy byli zbyt zajęci sobą, żeby domyślać się czegokolwiek.
- To widzimy się dzisiaj u Danielle.
~``~
Zapukałem trzy razy do drzwi od domu Danielle. Kilka chwil później otworzyła mi wysoka dziewczyna z prostymi, długi włosami i rozjaśnionymi końcówkami.
- O hej! - zawołała wesoło i wciągnęła mnie za rękę do domu. - Ty pewnie jesteś Niall.. prawda? Zayn cały czas o Tobie gada i Danielle mi się skarży.. Ah! Właśnie jestem Eleanor, dziewczyna Danielle, miło mi Cię w końcu poznać Niall! - wyciągnęła rękę w moja stronę, szybko oddałem uścisk i byłem zdziwiony tym że ta dziewczyna tak dużo gada. - Twoja mama robi pyszne serniki! - zawołała radośnie. - Oh.. przepraszam za dużo gadam..
 - Nie, nie jest serio okej. - uśmiechnąłem się do niej pocieszenie na co ona rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- Danielle! Kurwa co to znaczy że nie mamy jeszcze jego adresu?! - zza innych drzwi usłyszałem zdenerwowany głos Zayna.
- Sam go sobie namierzaj Ty tępy chuju! - krzyknęła zirytowana dziewczyna. Eleanor się wesoło zaśmiała przyciskając sobie dłoń do ust.
- To moja dziewczyna. - zachichotała głośniej i złapała mnie za rękę ciągnąc w stronę tych drzwi. Moment później staliśmy w jakimś.. biurze. Tak to wyglądało. - Przestańcie wykazywać sobie miłość bo będę zazdrosna a tak w ogóle mamy gościa. - kiwnęła głową w moją stronę. Kiedy Zayn na mnie spojrzał jego oczy złagodniały a na ustach pojawił się uśmiech, który szybko zszedł z jego twarzy. Czasami nie rozumiałem jego zachowania.
- Uhm.. Cześć Danielle, Zayn.. - machnąłem ręką w ich stronę i przełknąłem ślinę.
Dani wstała z dużego skórzanego krzesła i podeszła do mnie żeby mnie przytulić.
- Dawno Cię nie widziałam Niall. - uśmiechnęła się i poczochrała moje włosy. - Pozdrów Twoją mamę i zapytaj się kiedy do mnie wpadnie.
- Jasne.. - odpowiedziałem bawiąc się nerwowo rękoma.
Danielle wróciła na swoje stare miejsce a Eleanor poszła razem z nią. Natomiast Zayn prowadził mnie właśnie do kuchni.
- Przepraszam mamy trochę pracy. - spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. - Chcesz coś do picia?
- Sok.. pomarańczowy.. - wziąłem głęboki wdech. - To.. powiesz po co tam jedziemy?
Zayn cicho się zaśmiał i podał mi sok.
 - Kto powiedział że Ty też jedziesz Nialler?
- Jak ja nie pojadę to Ty też nie pojedziesz. - zmarszczyłem brwi i wziąłem kilka łyków soku.
- Kurwa! Zayn! Mam go! Właściwie to Eleanor go namierzyła, ale to nie ważne. - zaśmiała się kiedy jej dziewczyna trzepnęła ją w głowę.
- Mniejsza o to kto go znalazł. McGowan znajduje się w starych magazynach około 15 kilometrów od wjazdu do Londynu. - Eleanor dokończyła za swoją dziewczynę i wesoło się uśmiechnęła. - Dzisiaj jadę z Wami więc pójdę się przyszykować.
- To moja dziewczyna! Skubana wkradła się do jego kamerki w laptopie. Na drzwiach było widać napis "G17" więc wiemy gdzie mniej więcej przebywa. - Danielle klasnęła głośno w ręce i wyszła za Eleanor.
- Dobra Niall. Możesz jechać, ale nie wysiadasz z samochodu. Masz prawo jazdy? - zapytał i zaczął grzebać w szafkach dopóki nie wyjął jakiegoś kluczyka.
- Mam.
- To dobrze. Więc jak już będziemy wracać to będziesz prowadzić. - powiedział i pociągnął mnie za sobą na górę. Kilka chwil później byliśmy w jakimś pokoju.
- To mój pokój. Zaraz na przeciwko Twojego. - cicho się zaśmiał, a później przesunął komodę. Patrzyłem na niego ze zdziwieniem. Kiedy komoda była odsunięta, podhaczył jedną deskę i wyjął spod niej sporych rozmiarów walizkę. Szybko ją odkluczył. Mogłem się tego spodziewać. W środku było kilka broni i amunicje do nich. Wyjął jedną i załadował magazynek a później zrobił to samo z drugą. - Zdejmuj bluzkę Niall. - powiedział nawet na mnie nie patrząc. - Nie patrz tak tylko zdejmuj. - podszedł do swojej szafy i wyjął dwie czarne t-shirty i czarne bluzy. Później podszedł do drugiej szafy i wyciągnął coś co przypominało kamizelki kuloodporne. Zdjąłem bluzkę tak jak kazał. Podszedł do mnie i zaczął zakładać na mnie kamizelkę. - To tylko tak na wszelki wypadek. - zacisnął usta i zaczął zakładać na mnie jakiś pasek, zapewne na broń. Kiedy już skończył założyłem jego ciuchy i poczekałem na niego. Rzucił jedną broń w moją stronę, szybko umieściłem ją w odpowiednim miejscu i zeszliśmy na dół. Dziewczyny stały już gotowe.
- Zayn.. myślisz, że to dobry pomysł? - spojrzała w moją stronę i próbowała się uśmiechnąć, ale jej nie wyszło.
- Nie pierdol Dani. Przyda nam się kierowca. - mruknął niezadowolony i wziął kluczyki od swojego auta. - Około 80 kilometrów za Bradford będzie na nas czekać samochód. Żebyście nie zapomniały. - kiwnął głową w stronę Eleanor na co ona lekko się zarumieniła. - Tak jak ostatnio - dodał po chwili i zaśmiał się. Spojrzał ostatni raz w ich stronę i pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.

-------------------
Hej :)
Mialam dodac wczoraj po szkole, ale mialam kilka osobistych problemow i nie dalam rady.
Mi samej wydaje sie, ze rozdzial jest nudny, ale Wam to zostawie do ocenienia.
Jesli sa jakies bledy lub zdania ktore w ogole nie maja sensu, to z gory przepraszam :p
Jak zwykle pytania tutaj zapytaj bohaterów
Moj twitter: @MariettaPoland
Jelsi przeczytales zostaw komentarz, byle jaki chce tylko wiedziec kto przeczytal :)

1 komentarz:

  1. Zapowiada się coś ciekawego.
    Mrr.. Fajny rozdział.
    Czekam na kolejną bombę!
    @mika1756 xx

    OdpowiedzUsuń