Kiedy przyjechałem do domu była chyba 3 w nocy. Właściwie nie robiliśmy
nic, oprócz jeżdżenia po mieście. Później jeszcze poszliśmy do jakiegoś
nocnego baru, bo z tego wszystkiego zgłodniałem, a później Zayn odwiózł
mnie domu i poczekał aż wejdę przez okno, a potem zrobił to samo żeby
nie budzić Danielle i jej dziewczyny.
Poszedłem spać przed czwartą i
ledwo co zmrużyłem oczy a już musiałem wstawać do szkoły. Jęknąłem
przeciągle i szybko wstałem z łóżka. Wykonałem poranną toaletę, ubrałem
się i zjadłem śniadanie. Wyszedłem przed dom, żeby w spokoju poczekać na
Harry'ego i resztę.
~``~
Zayn pojawił się
w szkole kilka godzin później ale wyglądał niesamowicie seksownie.
Oczywiście nie zabrakło komentarzy ze strony Harry'ego i Lou. Gdzieś w
głębi duszy dziękowałem za to, że Liam się rozchorował bo trzech debili
bym nie zniósł. Uśmiechnąłem się w stronę Zayna, kiedy stał z tacą pełną
jedzenia i szukał miejsca. Kiedy tylko mnie zauważył szybko do mnie
podszedł. Rzucił naszej trójce szybkie "Cześć" i skupił całą swoją uwagę
na mnie.
- Dzisiaj niestety nigdzie Cię nie zabiorę Nialler. - wyszeptał, spoglądając co chwilę w stronę moich przyjaciół.
- Oh.. Mogę spytać dlaczego? - zapytałem bawiąc się swoimi kciukami.
- Mam coś do załatwienia w Londynie.. Jeśli wszystko dobrze pójdzie to wrócę w sobotę rano.
- A jak nie pójdzie dobrze to kiedy wrócisz?
- Prawdopodobnie nigdy, ale wszystko pójdzie dobrze.
- Zayn! - krzyknąłem odrobinę zirytowany tym, co powiedział Mulat. Cicho
się zaśmiał. - Jadę z Tobą. - powiedziałem krzyżując ręce na klatce.
Zayn zamarł.
- Nigdzie nie jedziesz. To dla Ciebie niebezpieczne.
-
Przecież nie umrę. - odpowiedziałem pośpiesznie. Malik ścisnął usta w
wąską linię i popatrzył na swoje dłonie. - Co tak właściwie masz zamiar
robić w Londynie? - zapytałem unosząc jedną brew w górę.
- To serio nie jest odpowiednie miejsce na taką rozmowę. - popatrzył w moją stronę i zaczął jeść swój lunch.
- Bla bla bla - mruknąłem pod nosem i zrobiłem to samo.
-
Ale jak dzisiaj do nas wpadniesz to mogę Ci to mniej więcej wyjaśnić..
Tylko nie możesz się nikomu wygadać.. NIKOMU - podkreślił bardzo
wyraźnie ostatnie słowo i kiwnął głową w stronę Hazzy i Lou którzy byli
zbyt zajęci sobą, żeby domyślać się czegokolwiek.
- To widzimy się dzisiaj u Danielle.
~``~
Zapukałem
trzy razy do drzwi od domu Danielle. Kilka chwil później otworzyła mi
wysoka dziewczyna z prostymi, długi włosami i rozjaśnionymi końcówkami.
-
O hej! - zawołała wesoło i wciągnęła mnie za rękę do domu. - Ty pewnie
jesteś Niall.. prawda? Zayn cały czas o Tobie gada i Danielle mi się
skarży.. Ah! Właśnie jestem Eleanor, dziewczyna Danielle, miło mi Cię w
końcu poznać Niall! - wyciągnęła rękę w moja stronę, szybko oddałem
uścisk i byłem zdziwiony tym że ta dziewczyna tak dużo gada. - Twoja
mama robi pyszne serniki! - zawołała radośnie. - Oh.. przepraszam za
dużo gadam..
- Nie, nie jest serio okej. - uśmiechnąłem się do niej pocieszenie na co ona rozpromieniła się jeszcze bardziej.
- Danielle! Kurwa co to znaczy że nie mamy jeszcze jego adresu?! - zza innych drzwi usłyszałem zdenerwowany głos Zayna.
-
Sam go sobie namierzaj Ty tępy chuju! - krzyknęła zirytowana
dziewczyna. Eleanor się wesoło zaśmiała przyciskając sobie dłoń do ust.
-
To moja dziewczyna. - zachichotała głośniej i złapała mnie za rękę
ciągnąc w stronę tych drzwi. Moment później staliśmy w jakimś.. biurze.
Tak to wyglądało. - Przestańcie wykazywać sobie miłość bo będę zazdrosna
a tak w ogóle mamy gościa. - kiwnęła głową w moją stronę. Kiedy Zayn na
mnie spojrzał jego oczy złagodniały a na ustach pojawił się uśmiech,
który szybko zszedł z jego twarzy. Czasami nie rozumiałem jego
zachowania.
- Uhm.. Cześć Danielle, Zayn.. - machnąłem ręką w ich stronę i przełknąłem ślinę.
Dani wstała z dużego skórzanego krzesła i podeszła do mnie żeby mnie przytulić.
-
Dawno Cię nie widziałam Niall. - uśmiechnęła się i poczochrała moje
włosy. - Pozdrów Twoją mamę i zapytaj się kiedy do mnie wpadnie.
- Jasne.. - odpowiedziałem bawiąc się nerwowo rękoma.
Danielle wróciła na swoje stare miejsce a Eleanor poszła razem z nią. Natomiast Zayn prowadził mnie właśnie do kuchni.
- Przepraszam mamy trochę pracy. - spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. - Chcesz coś do picia?
- Sok.. pomarańczowy.. - wziąłem głęboki wdech. - To.. powiesz po co tam jedziemy?
Zayn cicho się zaśmiał i podał mi sok.
- Kto powiedział że Ty też jedziesz Nialler?
- Jak ja nie pojadę to Ty też nie pojedziesz. - zmarszczyłem brwi i wziąłem kilka łyków soku.
-
Kurwa! Zayn! Mam go! Właściwie to Eleanor go namierzyła, ale to nie
ważne. - zaśmiała się kiedy jej dziewczyna trzepnęła ją w głowę.
-
Mniejsza o to kto go znalazł. McGowan znajduje się w starych magazynach
około 15 kilometrów od wjazdu do Londynu. - Eleanor dokończyła za swoją
dziewczynę i wesoło się uśmiechnęła. - Dzisiaj jadę z Wami więc pójdę
się przyszykować.
- To moja dziewczyna! Skubana wkradła się do jego
kamerki w laptopie. Na drzwiach było widać napis "G17" więc wiemy gdzie
mniej więcej przebywa. - Danielle klasnęła głośno w ręce i wyszła za
Eleanor.
- Dobra Niall. Możesz jechać, ale nie wysiadasz z
samochodu. Masz prawo jazdy? - zapytał i zaczął grzebać w szafkach
dopóki nie wyjął jakiegoś kluczyka.
- Mam.
- To dobrze. Więc jak
już będziemy wracać to będziesz prowadzić. - powiedział i pociągnął mnie
za sobą na górę. Kilka chwil później byliśmy w jakimś pokoju.
- To
mój pokój. Zaraz na przeciwko Twojego. - cicho się zaśmiał, a później
przesunął komodę. Patrzyłem na niego ze zdziwieniem. Kiedy komoda była
odsunięta, podhaczył jedną deskę i wyjął spod niej sporych rozmiarów
walizkę. Szybko ją odkluczył. Mogłem się tego spodziewać. W środku było
kilka broni i amunicje do nich. Wyjął jedną i załadował magazynek a
później zrobił to samo z drugą. - Zdejmuj bluzkę Niall. - powiedział
nawet na mnie nie patrząc. - Nie patrz tak tylko zdejmuj. - podszedł do swojej szafy i wyjął dwie
czarne t-shirty i czarne bluzy. Później podszedł do drugiej szafy i
wyciągnął coś co przypominało kamizelki kuloodporne. Zdjąłem bluzkę tak
jak kazał. Podszedł do mnie i zaczął zakładać na mnie kamizelkę. - To
tylko tak na wszelki wypadek. - zacisnął usta i zaczął zakładać na mnie
jakiś pasek, zapewne na broń. Kiedy już skończył założyłem jego ciuchy i
poczekałem na niego. Rzucił jedną broń w moją stronę, szybko umieściłem
ją w odpowiednim miejscu i zeszliśmy na dół. Dziewczyny stały już
gotowe.
- Zayn.. myślisz, że to dobry pomysł? - spojrzała w moją stronę i próbowała się uśmiechnąć, ale jej nie wyszło.
-
Nie pierdol Dani. Przyda nam się kierowca. - mruknął niezadowolony i
wziął kluczyki od swojego auta. - Około 80 kilometrów za Bradford będzie
na nas czekać samochód. Żebyście nie zapomniały. - kiwnął głową w
stronę Eleanor na co ona lekko się zarumieniła. - Tak jak ostatnio -
dodał po chwili i zaśmiał się. Spojrzał ostatni raz w ich stronę i
pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
-------------------
Hej :)
Mialam dodac wczoraj po szkole, ale mialam kilka osobistych problemow i nie dalam rady.
Mi samej wydaje sie, ze rozdzial jest nudny, ale Wam to zostawie do ocenienia.
Jesli sa jakies bledy lub zdania ktore w ogole nie maja sensu, to z gory przepraszam :p
Jak zwykle pytania tutaj zapytaj bohaterów
Moj twitter: @MariettaPoland
Jelsi przeczytales zostaw komentarz, byle jaki chce tylko wiedziec kto przeczytal :)
Zapowiada się coś ciekawego.
OdpowiedzUsuńMrr.. Fajny rozdział.
Czekam na kolejną bombę!
@mika1756 xx